wtorek, 25 lipca 2017

"La Fortuna"


Tytuł: "La Fortuna"
Pairing: HeeHyun, BaekChul
Rating: PG-15, jeden moment NC-17
Gatunek: AU, dramat, romans, smut
Opis: Kiedy masz tyle chęci że aż ciężko ci coś stworzyć, duża zmiana wydaje się być jedynym rozsądnym pomysłem. Szkoda że nie zawsze kończy się jakby się chciało
Uwagi: Spory age gap! Dziwny pairing, nawet nie przepraszam. Plus bez korekty postaram się o nią jak najszybciej wiec przepraszam za wszystkie błędy.


Pustka w głowie to coś, co potrafi doprowadzić do szaleństwa nie jedna osobę.
Jedyne, co jest gorsze od nie posiadania żadnego pomysłu, to posiadanie ich miliony i nie będąc w stanie ich zrealizować.
Kiedy za każdym razem wpadasz w tak wielką euforię po wymyśleniu czegoś potencjalnie tak genialnego, że roznosi cię od środka. Masz ochotę siedzieć całe dnie i noce i robić, robić tak długo aż w końcu zrealizujesz ten plan.
Ale gdy siadasz przy biurku, już całkowicie przygotowany, pochylasz się nad nim i… i nic. Nie wiesz, od czego zacząć.
Może kreska tu? A może fala? Albo może zacznę od góry? Albo zacznę kolorem? Tak, kolor będzie najlepszy.
Ale wszystko zawodzi. Nie ważne z ilu stron podchodzisz do tego pomysłu, nie umiesz. Pozostaje on w twojej głowie, wciąż buzujący swoją energią i tak bardzo chcesz… ale nie umiesz.
Heechul nie wiedział, co ma zrobić. Za każdym razem widział, potrafił dotknąć dłonią swojego pomysłu, wystarczyłyby sekundy żeby na papierze powstał marny szkic, który później stałby się perfekcją. Ale coś było nie tak.
Z każdym dniem, gdy nie mógł naszkicować niczego, coraz bardziej się załamywał.
Ulice Paryża, niegdyś tak inspirujące, stały się już tak zwyczajne i znane, że Heechul powoli zaczynał się martwić o swoja karierę.
By znaleźć się tutaj, w Paryżu miastu, które jest inspiracją w świecie mody. Do tego dążył Heechul całe swoje życie.
Gdy udało mu się rozpowszechnić swoje kreacje w Internecie w wieku dziewiętnastu lat. Gdy w wieku dwudziestu jeden miał swój pierwszy poważny pokaz mody w Seulu, by w wieku dwudziestu trzech wyrobić sobie własną markę z ubraniami, w które chciały się ubierać gwiazdy nie tylko z Korei, ale także i ze świata. W wieku dwudziestu pięciu lat Heechul zamieszkał w Paryżu, gdzie kontynuował swoją karierę jeżdżąc później po całym  świecie, będąc szczęśliwszym niż kiedykolwiek.
Nikt się nie spodziewał, że tak wielki talent od tak młodego wieku tak szybko wygaśnie.
Gdy tylko Heechul wrócił z ostatniego pokazu mody w Mediolanie do Paryża w nie stworzył niczego, co było warte uwagi krytyków i czym Heechul mógłby się pochwalić na wybiegu. I trwa to już od czterech lat.
Mężczyzna z goryczą spojrzał na swoje najlepsze projekty, wiszące oprawione na ścianach. Od dziewiętnastego roku życia do dwudziestego szóstego. Siedem lat, tyle właśnie trwała kariera Heechula.
Czasem pocieszał się faktem, że niektórzy nawet nie dobrnęli tak daleko, ale to wszystko znika, bo nie jest on osobą, która po prostu spoczywa na tym, co stworzyła dotychczas. Heechul chciał by go znano, by ludzie nosili jego kreacje nawet, jeśli zostały stworzone kilka lat temu nadal tak samo zachwyceni. Chciał by któraś z jego sukienek była jak  „mała czarna” Coco Chanel. Chciał by ludzie widząc nazwę jego marki kojarzyli ją sobie z pięknymi, drogimi kreacjami, które zachwycają za każdym razem nie ważne ile razy się je widziało.
Zasłynął on jednym podczas swojej krótkiej kariery. Każde ubranie, które stworzył, sukienka, spódnica, bluzka, marynarka, cokolwiek było unikatowe. Jedna tylko taka sukienka, jedna taka spódnica. Nie było dwóch takich samych. Jego sklepy wyglądały jak wystawy, ktoś wybierał jedną rzecz, ekspedient go mierzył i Heechul dopasowywał je do klienta. To sprawiało, że za każdym razem, gdy wypuszczał on nową kolekcję jego sklepy były oblegane. Jeśli ktoś kupił sukienkę w Korei, znikała ona ze sklepów w innych krajach. Dzięki temu jego ubrania zawsze były tak niezwykle pożądane, każdy chciał mieć unikatowe ubranie, którego nie miałby nikt inny na świecie.
A teraz, jego sklepy wieją pustakami, wisi tam kilka ubrań z jego ostatniej kolekcji, ale stały one na wystawie i w jedyny sposób, w jaki można je było kupić to zadzwonić, bo nikt nie pracował w tych sklepach. Skoro nie zarabiały, Heechul kazał je zamknąć. Ostatni raz telefon związany z zakupem ubrania dostał dwa lata temu.
Dalej wpatrzony w piękna krwistoczerwona sukienkę z czarnymi wzorami Heechul westchnął ciężko odwracając się przodem do biurka by spojrzeć na rozciągający się przed nim widok na Paryż.
            - Co robisz?- Doszedł go głos z drzwi. Heechul westchnął jeszcze głośniej mając nadzieję, że mężczyzna zrozumie. Wiedział, że zrozumie, Heechul na to pytanie w tym pokoju odpowiadał tak samo od czterech lat. Kilka pewnych siebie kroków później niewysoka sylwetka blond francuza ukazała się obok niego.- Wiesz, co słyszałem? Że po trzydziestce dostaje się kopa weny- powiedział Julien stawiając na stole kubek z kawą. Heechul spojrzał na niego mało przekonany.
            - W takim razie czekam- mruknął upijając łyk kawy. Julien w tym czasie pochylił się by podnieść zgnieciony kawałek papieru, na którym znajdował się niedawno przez Heechula wykonany szkic. Mężczyzna wygładził papier i złożył go kilka razy chowając do kieszeni. To samo uczynił z pozostałymi kulkami papieru porozrzucanymi po pokoju. Heechul przyglądał mu się uważnie.
            - Co ty robisz?- Zapytał, kiedy Julien podniósł ostatni kawałek i wkładał go teraz do kieszeni.
            - Zbieram twoje szkice. Kiedyś będę się z nich śmiał, ty może też- powiedział poczym szybko wyszedł z pokoju zanim Heechul zdążył wstać i go czymś uderzyć.
            - Po co ja go dalej trzymam skoro do niczego go nie potrzebuje?- Mruknął pod nosem Heechul ruszając w stronę wyjścia.
            - Zniknę na dwa dni a twój dom będzie syfem, powinieneś się cieszyć, że nie biorę za to opłaty- doszedł go głos z przedpokoju, na co Heechul tylko wywrócił oczami. Zanim zamknął drzwi do swojego gabinetu rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu, po czym powoli zamknął drzwi ruszając do salonu.
Heechul dobrze pamiętał dzień, w którym poznał Juliena. Wtedy jeszcze nastoletni chłopak był jednym z bardzo wielu kandydatów na stanowisko osobistego pomocnika Heechula.
Mężczyzna po rozmowie z kilkoma kolegami po fachu, którzy powiedzieli mu jak ich życie stało się łatwiejsze, kiedy oni sami musieli się skupiać jedynie na swojej pracy a nie na organizowaniu przyjazdów, sprawdzaniu jak przebiegają przymiarki, co chwile oraz innych sprawach. Co prawda Heechul w tym czasie również był młody, dopiero co wspiął się na szczyt swojej kariery, miał dwadzieścia cztery lata.
Casting na jego pomocnika zorganizowała jego siostra. Tylko ona w całej rodzinie wspierała go od zawsze w tym co robił, więc nie było też niczym nowym że Heejin podeszła do tego bardzo profesjonalnie. Całkiem jak jej brat.
Heechul był zaskoczony jak wiele młodych ludzi - kobiety i mężczyźni- pojawili się na miejscu mimo tego, że Heechul nie skrywał swojego paskudnego charakteru i częstych huśtawek nastrojów.
- To pieniądze, bracie- powiedziała mu wtedy Heejin nie przestając się szczerzyć do wszystkich naokoło.
Heechul tylko wzruszył ramionami. Po pierwszej godzinie był pod lekkim wrażeniem, że praktycznie każda z tych osób znała każdy jego projekt, widziała je na żywo lub też sama potrafiła całkiem nieźle projektować. Heechul od razu mówił swojej siostrze, że tych z talentem do projektowania nie będzie brał. Słyszał od swoich kolegów, że takie osoby najpierw dzięki możliwości spotykania wysoko postawionych osób zdobywają swoje kontakty a później starają się sprowadzić do parteru swojego pracodawcę by zastąpić ich miejsce. Z drugiej strony Heechul nie chciał marnować ich talentu. Może by rozwinęli się przy nim a może wręcz przeciwnie? Wolał dmuchać na zimne.
Po kolejnych dwóch godzinach miał już zwyczajnie dość. Każda z osób go uwielbiała, gdy pokazywał im swoje najgorsze projekty, na które sam nie mógł patrzeć słyszał tylko pochwały.
            - Jeszcze trochę a to nie skończy się dobrze- mruknął do siostry, kiedy jakaś amerykanka właśnie zachwycała się nad najbrzydsza spódnicą jaką w życiu Heechul narysował. Heejin skrzywiała się lekko ale poklepała go po plecach mówiąc, że na pewno kogoś znajdą. Heechul miał nadzieje, że się nie myli.
            Kiedy casting trwał już ponad pięć godzin a w korytarzu cały czas schodziło się coraz więcej ludzi Heechul miał już definitywnie dość.
            - Potrzebuje kogoś, kto mi powie, że mój projekt to gówno a nie będzie mnie chwalił i sprawi, że pójdę na dno, bo moje wielkie ego urośnie jeszcze większe a ty i ja dobrze wiemy, że wtedy to się źle skończy- syknął w stronę siostry Heechul, kiedy kolejny kandydat podziwiał kolejne nieudane szkice. Heejin położyła głowę na stole i gestem ręki odwołała kandydata.
            - Spokojnie, zaraz damy informacje, że casting kończy się za godzinę- powiedziała od razu wstając i zabierając megafon, który kupiła tuż przed rozpoczęciem castingu. Heechul oparł się wygodniej na krześle mając nadzieje, że ta godzina szybko minie. Już mu tak nie zależało na tym asystencie skoro wymagało to tyle pracy by tylko go znaleźć. Po chwili do sali wróciła Heejin.
            - Trochę są wkurzeni, ale chce spać i umieram z głodu zabierasz mnie po tym na obiad- powiedziała siadając i zapraszając kolejnego kandydata nawet nie czekając na odpowiedź. Heechul spojrzał na zegarek. Zbliżała się ósma wieczorem. O dziewiątej będzie koniec. Nie mógł się doczekać.
Zostało dziesięć minut do końca i Heechul właśnie z niedowierzaniem patrzył na dziewczynę, która powiedziała, że osobiście uwielbia prace Ahn Su. Heechul nienawidził Ahn Su i wszyscy to wiedzieli. Postanowił jednak tego nie komentować i kazał dziewczynie wyjść.
            - To chyba będzie nasza ostatnia osoba.- powiedziała Heejin z lekkim zmęczonym uśmiechem. Heechul postanowił, że zabierze ją na obiad gdzie tylko będzie chciała i zje, co będzie chciała, bo zasłużyła.
Do sali wszedł młody niewysoki blondyn. Miał na sobie jeansowe szorty, biały podkoszulek i jaskrawo pomarańczowy beanie oraz okulary o nie za grubych czarnych oprawkach. Heechul przez chwile patrzył na niego zastanawiając się, co on tu robi, ale nie powiedział nic.
            - Proszę przedstaw się, powiedz co cię tu sprowadza i przekonaj nas- powiedziała zmęczonym głosem Heejin.
            - Po pierwsze chcę tylko powiedzieć, że nie czekałem tu jak te debile cały dzień, przyszedłem przed chwilą i nie do końca wiem, o co chodzi, ale okey- powiedział chłopak. Miał trochę dziwny akcent, ale to nie było nic nowego tutaj.-  Nazywam się Julien Noir, mam dziewiętnaście lat, jestem francuzem. Nie mam pojęcia, co mnie tu sprowadza…, chociaż nie. Wiem. Pieniądze oczywiście. Nie wiem jak mam was przekonać prócz tego, że ciężko mnie czymś zachwycić, więc pewnie będę bardziej obiektywny niż reszta- powiedział przenosząc ciężar ciała na drugą nogę a jego zniszczone adidasy zapiszczały cicho. Heechul uniósł brew. To pierwszy raz, gdy ktoś nie streścił mu jego własnego życiorysu. Heejin podała Julienowi jeden z projektów, które Heechul ma zamiar uszyć w następnym tygodniu i oczywiście, obrzydliwą spódnice. Julien dokładnie przyglądał się obu projektom przez klika sekund.
            - To jest fajne. Totalnie widzę moja potencjalną, dać ukośnik, nieistniejąca dziewczynę w tym- powiedział podnosząc lekko kartkę z sukienką. Heejin uśmiechnęła się lekko a Heechul czekał tylko na nieuniknione. - Ale to jest nie do przyjęcia. Która dziewczyna chciałaby nosić coś takiego? Co to w ogóle jest? W życiu, nigdy bym tego nie wziął nawet jakby mi zapłacili- powiedział oddając obie kartki. Heechul starannie ukrył swoje zaskoczenie natomiast Heejin nie. Zaczęła się upewniać czy Julien na pewno mówi to, co myśli.
            - Proszę pani, ja mówię tylko to, co myślę- powiedział zakładając ręce na piersi.
            - No to gratuluje, właśnie zostałeś moim asystentem- powiedział Heechul wstając.
            - Na serio?- Zapytał zaskoczony Julien.
            - Tak, tak- mruknął Heechul.
            - Zjesz z nami, omówimy twoje zatrudnienie- powiedziała zadowolona Heejin. Heechul uścisnął rękę Julienowi.
            - Czy ty jesteś bardzo sławny czy tak tylko trochę?- Zapytał Julien, kiedy wychodzili z budynku. Heechul nawet nie miał siły na niego prychnąć z obrazą, jedyne co zrobił to załapał za jego czapkę i wrzucił do kałuży. Julien przez chwile patrzył na zniszczony beanie.- Zapłacisz mi za to- mruknął.
            - I to dużo- powiedział z uśmieszkiem Heechul wsiadając do samochodu zaraz po Heejin.
Heechul nie za często przebywał w swoim domu. Wybierał się na całodniowe spacery po Paryżu w nadziei, że spacer doda mu inspiracji. Nawet, jeśli robił to od czterech lat, nadal miał nadzieję. Codziennie starał się chodzić innymi drogami, iść inną ścieżką w parku, ale kiedy chodzi się po tym samym mieście codziennie przez tyle lat w końcu zaczyna się znać na pamięć każdy szczegół, jaki się mijało po drodze.
Rezygnując z obiadu na mieście Heechul udał się z powrotem do domu w nadziei, że Julien nie zamówił znów pizzy, bo chyba zwymiotuje na sam widok.
Z tą myślą zatrzymał się i wybrał numer swojego asystenta, jednocześnie przyjaciela.
            - Czego? - Mruknął do telefonu chłopak widocznie wyrwany z czegoś, czym się zajmował. Heechul łaskawie zignorował jego nieprzyjemny ton.
            - Ostrzegam, że wracam do domu na obiad, więc nie waż się zamawiać pizzy inaczej wepchnę ci jej pudełko do gardła- mruknął pod nosem Heechul. Po drugiej stronie zabrzmiał śmiech francuza.
            - Nie bój się akurat robię obiad - powiedział jakby bardziej wesoło. Heechul uniósł delikatnie zaskoczony brew.
            - Co robisz?
            - Zobaczysz - odpowiedział Julien, po czym się rozłączył. Heechul tylko pokręcił głową ruszając po drodze do domu. Mijał właśnie jeden ze swoich sklepów, przy którym zatrzymał się na chwile. Na wystawie stała stylizowana na skórzaną brązowa spódniczka z delikatnego materiału, dwie męskie koszule i para butów. Heechul nawet nie miał ochoty podejść bliżej by upewnić się, kiedy zrobił te ubrania, szybko odwrócił się na pięcie i szybszym krokiem ruszył w inną stronę.
            W domu Heechul znalazł się chwile przed trzecią po południu. W całym domu pachniało ziołami, co sprawiało, że stał się jeszcze bardziej głodny. W kuchni znalazł Juliena pochylającego się nad piekarnikiem.
            - I co?- Zapytał chłopak widząc w szklanej szybce piekarnika odbicie starszego mężczyzny. Heechul tylko posłał mu długie wymowne spojrzenie, po czym usiadł przy stole w jadalni. Julien po chwili dołączył do niego prezentując mu zapiekankę.
            - Nie patrz tak tylko jedz- powiedział chłopak widząc jak Heechul przygląda się dokładnie daniu.
            - Jesteś pewien, że dobrze ją zrobiłeś?- Zapytał mężczyzna łapiąc z łopatkę. Julien tylko prychnął, po czym oboje umilkli podczas jedzenia.
            - Właśnie - powiedział po dłuższej chwili Julien - widziałem w mieście, że w jednej z galerii jest wystawa jakiś nowatorskich fotografii. Już załatwiłem nam bilety - powiedział upijając łyk wina.
            - Po co mamy tam iść? - Zapytał Heechul nakładając sobie kolejna porcje zapiekanki i ignorując zwycięskie spojrzenie Juliena.
            - No wiesz, galerie zazwyczaj wiążą się ze sztuką, więc może i tam znajdziesz jakąś inspirację … albo coś - powiedział zabierając już puste naczynie po daniu. Heechul jedynie wzruszył ramionami przyznając, że nie jest to wcale głupi pomysł.
            - No to kiedy ta wystawa?
Heechul już zapomniał jak to jest wyjść na miasto bez desperackiego poszukiwania inspiracji. Mimo, że Julien był od niego młodszy o pięć lat to doskonale wiedział, czego Heechulowi trzeba. Może to przez to jak długo się znali a może po prostu, dlatego że był dobrym przyjacielem. Na otwarcie wystawy przybyli odrobinie spóźnienie. Heechul nazywał to ‘modnym spóźnieniem” nie ważne ile wynosił czas spóźnienia. I tak nikt na nich nie czekał. Niespiesznie przechadzali się po korytarzach galerii oglądając jedne lepsze a drugie gorsze zdjęcia. Julien zatrzymał się przy jednym ukazującym jakąś bezdomną kobietę i wplątał się w konwersacje z jakimś starszym francuzem, kiedy Heechul postanowił ruszyć dalej.
Po kilku minutach zaczęło mu się nudzić. Wystawy w galerii różniły się wszystkim od pokazów mody, do których tak bardzo Heechul był przyzwyczajony. Z rozbawieniem zauważył zdjęcie jakiejś kobiety na ulicach Nowego Jorku w jednej z jego sukienek z kolekcji sprzed sześciu laty. Kawałek dalej wisiała inna fotografia, która wzbudziła w Heechulu uczucie, którego nie doznał od czterech lat. Podszedł do niej bliżej. Fiolet przyciągał go, dopiero po chwili przyglądania się zdjęciu zauważył, że oryginalnie przedstawia ono błyskawice przecinającą niebo, jednak kolor chmur i nieba podczas tej burzy był tak niezwykły, że ta jedna, pojedyncza błyskawica zdawała się zlewać z całym tłem, jakim było dla niej fioletowe niebo. Heechul już dawno nie widział tak pięknych kolorów i nagle poczuł mocne szarpnięcie w piersi, przez jego głowę zaczęły przelatywać obrazy. Szybko rozejrzał się po galerii znajdując Juliena kroczącego powoli w jego stronę. Nie myśląc za wiele złapał go za ramię i szybko wyszedł na zewnątrz.
            - Ej, ej co jest?- Zapytał zaskoczony Julien poprawiając swoją marynarkę i patrząc jak Heechul przywołuje taksówkę.
            - Musimy szybko wrócić do domu- powiedział pospiesznie Heechul wsiadając do pojazdu. Julien ruszył za jego śladem i po chwili taksówka ruszyła.
            - Ale dlaczego?- Zapytał jeszcze Julien.
            - Mam genialny pomysł - powiedział tylko Heechul.
Heechul nie wychodził ze swojego gabinetu przez następne pięć godzin. Julien jedynie przynosił mu co jakiś czas coś do jedzenia i szybko wychodził wiedząc, że i tak Heechul go nawet nie zauważył. Za każdym razem, gdy kładł na stół kubek lub talerz widział coraz lepiej wyglądający szkic sukienki i mimo że nawet nie wiedział, w jakim kolorze będzie, albo z jakiego materiału, miał przeczucie, że to będzie naprawdę piękna sukienka. Miał taką nadzieję.
Heechul wyszedł z gabinetu wcześnie rano, za oknem słońce ledwo widoczne było zza wieży Eiffla. Ruszył w stronę łazienki żeby obmyć twarz i ogarnąć się odrobinę. Po drodze do kuchni znalazła Juliena śpiącego na kanapie w salonie, więc szturchnął go lekko. Chłopak zerwał się zdezorientowany tylko by zostać przywitanym widokiem Heechula z jednodniowym zarostem i prawdziwym nieładem na głowie mimo jego wielu prób ułożenia włosów. Za swój zarost nawet nie odważył się zabrać, bojąc się, że w tym stanie się zatnie. Julien wyglądał jakby chciał już wiedzieć wszystko, ale dobrze wiedział, że Heechul w tym stanie nic mu nie powie, więc zamiast męczyć starszego ruszył do kuchni by zrobić kawę i omlety.
Heechul miał ochotę się śmiać. Julien jeszcze nigdy w życiu tak szybko nie zjadł swojego śniadania i sam starszy miał wrażenie jakby cofnął się o pięć lub sześć lat, kiedy Julien jeszcze był w jego oczach jak dzieciak i kiedy tylko dowiadywał się o nowym projekcie biegł tak szybko, że Heechul miał wrażenie, że zaraz za nim pokaże się niewiadomo skąd kurz, tak jak to często jest w bajkach. Jego oczy lśniły nie tylko młodością, ale szczerą ciekawością i zainteresowaniem. I tak samo właśnie było teraz. Heechul zmęczony patrzył na niego z drugiego końca stołu i mógł przysiąc, że nagle wyrósł mu ogon, którym natarczywie macha aż słychać świt powietrze. Uznał to jednak za halucynacje przez brak snu. Sam jednak nie spieszył się ze swoim śniadaniem, mimo iż nie był tak bardzo głodny, przekąski, które przynosił mu Julien utrzymywały jego łaknienie na dostatecznym poziomie.
Kiedy w końcu odłożył talerz i wypił ostatnia krople kawy wstał i wskazując na Juliena ruszył z powrotem do gabinetu.
Na stole był ogólny bałagan tak jak zawsze, jednak tuż przed fotelem najbliżej krawędzi było całkiem czysto. Jedynie jedna karta leżała na drewnianym blacie. Heechul wskazał głową Julienowi by na nią spojrzał samemu wyglądając przez okno. Przez dłuższy czas w pokoju panowała cisza. Jedynie cichy szelest liści dobiegał zza otwartego okna. Julien odchrząknął zwracając uwagę Heechula na siebie. Starszy nie chciał by wiedział jak bardzo nie może doczekać się jego uwag, w końcu Julien, jako pierwszy widział wszystkie kreacje Heechula i jeśli mu się coś nie podobało to na pewno Heechul by tego nie uszył.
            - Em… więc myślę, że…- Julien znów spojrzał na kartkę. Teraz widział sukienkę całkowicie ukończoną ze wszystkim detalami w kolorze i opisami, jakiego materiału należy użyć, do jakiej części kreacji.- Jest piękna naprawdę i… wow skąd wpadłeś na ten pomysł z tym błyszczącym jedwabnym tiulem… znaczy… jest świetna po prostu… chce już ją zobaczyć uszytą naprawdę - powiedział w końcu Julien.- i… skąd pomysł na taką sukienkę?- Dodał po chwili, kiedy Heechul odetchnął z ulgą. Starszy uśmiechnął się do niego.
            - W galerii było zdjęcie burzowej nocy w takich odcieniach fioletu no i ten jedwabny tiul jak pada na niego światło to przypomina tą jedyna błyskawice, jaka tam była po prostu… jest świetne - powiedział siadając zmęczony na kanapie. Julien jedynie pokiwał głową łapiąc za zakurzoną teczkę nie dotykana od czterech lat by włożyć do koszulki najnowszy projekt czując jak przez jego całe ciało przepływa ekscytacja. Kiedy odłożył folder z powrotem odwrócił się gwałtownie z szerokim uśmiechem chcąc zaproponować Heechulowi świętowanie w jakiejś dobrej restauracji, ale mężczyzna właśnie spał na kanapie w trochę dziwnej pozie. Julien jedynie uśmiechnął się poprawiając jego głowę i nogi, bo już słyszał w tyle głowy zrzędzenie na temat bólu karku i tak dalej. Przyniósł jeszcze koc, po czym przykrywając Heechula wyszedł szybko z domu.
            Julien powoli obchodził galerie, przyglądając się każdej fotografii by znaleźć tą, o której mówił Heechul i która natchnęła go tak intensywnie. W końcu po pół godzinie poszukiwań znalazł fotografie w najdalszym końcu korytarza. Zawołał kuratora, który zajmował się organizacją tej wystawy o dokładne informacje na temat tego zdjęcia i- co najbardziej interesowało Juliena - na temat artysty.
Heechul obudził się pod wieczór. Zbudził go zapach dobiegający z kuchni, więc nie myśląc za wiele wstał z kanapy i udał się do kuchni. Julien właśnie ustawiał sałatkę na stolę i widząc go posłała mu uśmiech, którego Heechul już dawno nie widział. Oznaczał, że Julien wpadł na pomysł, który albo Heechulowi bardzo się nie spodoba, (mimo że będzie genialny) albo jest szalony. Na widok tego uśmiechu Heechul zatrzymał się i wskazał na Juliena palcem.
            - Nie wiem, co wymyśliłeś, ale nie przekupisz mnie jedzeniem… czy to jest pieczona kaczka?- Heechul nie myśląc za wiele usiadł przy stole, na co Julien zaśmiał się głośno.
            - Spokojnie, myślę, że i tak ci się spodoba to, co wymyśliłem- powiedział Julien. Heechul spojrzał na niego powątpiewająco z ustami pełnymi jedzenia.
- Z resztą już wszystko załatwiłem, więc nie masz zbyt wielkiego wyboru.- Dodał po chwili. Heechul przełknął wszystko, co miał w ustach by spojrzeć na chłopaka groźnie.
            - Lepiej gadaj już dopóki nie złapałem noża- powiedział poważnie.
            - Stwierdziłem, że dobra dla nas będzie jakaś zmiana, więc załatwiłem nam bilety i lecimy do Włoch- powiedział Julien. Heechul odłożył nóż, który złapał, podczas gdy Julien mówił.
            - No to nie jest głupi pomysł. Na ile?- Zapytał nakładając sobie kolejną porcję jedzenia.
            - Na zawsze - powiedział z uśmiechem Julien, na co Heechul zakrztusił się sałata, którą właśnie włożył do ust.
            - ŻE CO?!- Krzyknął wstając z krzesła.
            - Spokojnie, już znalazłem nam całkiem ładne miejsce w Mediolanie, włoski mamy na poziomie, więc co się stresujesz? Może we Włoszech twoja wena się rozwinie, kto wie?- Powiedział spokojnie Julien z lekkim uśmieszkiem. Dobrze wiedział, że, mimo iż Heechul będzie zły i krzyczał to dobrze robi i pewnego dnia Heechul mu podziękuje. Julien miał tylko nadzieję, że gdy ten dzień nadejdzie on nadal będzie żył. Starszy zapowietrzył się na chwile nie mogąc znaleźć innych argumentów oprócz tego, że w ogóle z nim tego nie skonsultował, ale Julien prawie niczego z nim nie konsultował, więc w końcu usiadł z powrotem wypijając na raz cały kieliszek wina.
            - To kiedy lecimy?- Zapytał jakby lekko zrezygnowany, mimo że w głębi duszy miał nadzieję, że to wszystko, co wymyślił Julien wyjdzie im na dobre. Julien uśmiechnął się szeroko.
            - Jutro wieczorem. Trzeba się spakować po kolacji - powiedział a Heechul jedynie pokręcił głową. Nie miał sił się z nim kłócić z resztą nie było sensu. Julien wiedział, że ma rację i ta przeprowadzka dobrze im zrobi. Po kolacji, Heechul ruszył do swojego pokoju by spakować odrobinę rzeczy, po czym zadzwonił do swojej siostry informując ją o przeprowadzce tylko po to by dowiedzieć się, że ona już wie od Juliena.
            - Więc ja dowiaduje się o wszystkim ostatni. Jak zawsze- powiedział tylko kręcąc głową.- Jestem na to za stary- stwierdził prostując się i wyglądając przez okno. Mimo wszystko nie był w stanie powstrzymać zadowolonego uśmiechu na twarzy.
Ostatni raz we Włoszech Heechul był pięć lat temu. Miał wrażenie, że wszystko się zmieniło w Mediolanie prócz zabytkowych budynków.
Ich nowe miejsce zamieszkania znajdowało się daleko od centrum. Był to niewielki domek z cegły tak jak i wszystkie inne w tym miejscu. Okolica była bardzo ładna, pełna zieleni i Heechul czuł w powietrzu pewny rodzaj spokoju i wiejskości, mimo iż kilka kilometrów stąd znajdowała się wielka metropolia. Julien spojrzał na niego wyczekująco stojąc już w drzwiach domku. Wybudzony z zachwytu, w jaki wpadł Heechul złapał za dwie swoje walizki pozostawiając jedną na uliczce prowadzącą do wejścia do domku. Wnętrze było przytulne całkiem jakby zaprojektowała je starsza pani chcąc mieć pewność, że osoba, która tu zamieszka będzie czuła się jak w domu jednocześnie wprowadzając odrobinę nowoczesności do wnętrza.
- I co myślisz?- Zapytał Julien stawiając swoje torby przy schodach. Heechul pokiwał z uznaniem głową posyłając chłopakowi zadowolony uśmiech. Julien uradowany klasnął w ręce.
- No to teraz musimy wnieść wszystko do środka, twój pokój jest większy, bo masz tam biurko i cały twój sprzęt- powiedział wdrapuję się na schody ze swoimi torbami. Heechul podążał tu za nim by następnie znaleźć się w jego nowym pokoju i gabinecie. Rozmiarem przypominał jego gabinet w Paryżu tyle, że łóżko, szafa i inne meble sypialniane sprawiały, że pokój wydawał się mniejszy. Mimo to znalazło się miejsce na dość spore biurku tuż przed oknem oraz dwa manekiny i kilka półek. Resztę sprzętu Heechul dostanie jutro. Nie mając już siły po podróży na wypakowanie się, Heechul jedynie wygrzebał piżamę i szczoteczkę do zębów. W łazience był już Julien, ale nie powiedział nic tylko przesunął się delikatnie w bok tak by Heechul także mógł zająć miejsce nad zlewem. On także wyglądał na niezwykle zmęczonego.
- Mam nadzieje, że na jutro nic nie zaplanowałeś - mruknął Heechul z szczoteczka do zębów w ustach. Julien pochylił się nad zlewem by wypluć pianę.
- Jutro śpimy - mruknął pod nosem przecierając oczy. Po chwili oboje wychodzili z łazienki życząc sobie dobrej nocy. Heechul nie zasnął szybko. Mimo wielkiego zmęczenia nie mógł powstrzymać ekscytacji na samą myśl mieszkania w innym mieście nie wspominając o tym, że być może uda mu się znaleźć inspiracje do kolejnych sukienek tak by móc nazwać je kolekcją i znów wrócić do świata mody, za którym tak tęskni.
Heechul obudził się po południu. Julien nadal był w swoim pokoju, kiedy już całkiem wypoczęty skierował się w stronę kuchni na parterze. Tego dnia postanowił być dobrym przyjacielem i tym razem on zrobi Julienowi śniadanie. Wybrał opcję najbardziej bezpieczną, po czym po kilku minutach na stole leżały ciepłe naleśniki. Julien spojrzał na niego zaskoczony, kiedy wszedł do kuchni.
- To coś nowego - przyznał rozbawiony łapiąc za masło orzechowe by rozsmarować je po naleśnikach. Heechul nie skomentował tego tylko także zabrał się za jedzenie. Po późnym śniadaniu, które można było równie dobrze nazwać obiadem oboje zabrali się za rozpakowywanie. Pod wieczór z lotniska dowieziono resztę sprzętu Heechula i koło pierwszej w nocy, rozwaleni na kanapie z piwem w ręku oglądali koreańską stacje, która jakimś cudem była tu dostępna. Julien nie rozumiał ani słowa, ale jakimś cudem wiedział, w którym momencie się zaśmiać jeszcze zanim zaczął śmiać się Heechul. Dopiero rano pożałowali tego pomysłu z piwem na kanapie, kiedy Heechul obudził się cały obolały a Julien w połowie leżał na ziemi.
Gdy oboje mniej więcej się ogarnęli Julien zażądał by w końcu wybrali się na przechadzkę po Mediolanie. Heechul nie mógł się na to nie zgodzić i kilka minut później jechali autobusem do miasta rozmawiając między sobą cicho.
Po kilku godzinach chodzenia Heechul przeklinał młodość Juliena, bo jak widział chłopak wcale nie był tak zmęczony jak on i nie bolały go nogi tak jak jego. Go chyba w ogóle nic nie bolało.
- Chyba wrócę do domu. Mogłem się spodziewać takiej kondycji po spaniu na kanapie- mruknął do siebie cicho Heechul wstając z ławki, na której usiedli w centrum miasta by chwile odpocząć. Prawdę powiedziawszy to Heechul zaciągnął na tą ławkę Juliena, który nie miał zamiaru się zatrzymywać. Chłopak spojrzał jednak na niego ze zrozumieniem i kiwnął głową.
- Dobra, to weź te rzeczy - powiedział wciskając w ręce Heechula torby. Starszy spojrzał na niego wymownie, ale postanowił sobie odpuścić, po czym wstał powłócząc nogami.
- Zadzwoń jak dojedziesz, okey?- Krzyknął jeszcze za nim Julien. Heechul tylko machnął na niego ręką starając się sobie przypomnieć, jakim autobusem dojedzie tam gdzie mieszka. Kiedy w końcu na rozkładzie znalazł znajomy numer z ulga zauważył, że za chwile powinien tu być. Gdy wszedł do domu, wszystkie torby Juliena zostawił w kuchni wysyłając mu tylko sms, że wrócił nie mając siły na rozmowę, po czym położył się spać. Tym razem w łóżku.
Julien odczytując wiadomość od Heechula pokręcił głową.
- Miał zadzwonić - mruknął chowając telefon do kieszeni. Jego plan się powiódł. Dobrze wiedział, że Heechul dopytywałby się gdzie Julien się wybiera, jeśli rozdzieliłby się z nim w Mediolanie, więc postanowił go wymęczyć by później mieć spokój. Rozejrzał się dookoła znajdując ulice, którą miał zapisaną na kartce i ruszył w stronę nowoczesnych szklanych budynków. Julien miał nadzieje dziś dowiedzieć się, choć odrobinie o autorze zdjęcia, które natchnęło Heechula. W galerii sztuki w Paryżu kurator znał jedynie jego pseudonim i wiedział tyle, że mieszka w Mediolanie. Dziś Julien przeszukał Internet w poszukiwaniu zdjęć tego autora, ale żadnych nie było, co wydało mu się dziwne. Potem znalazł artykuł, w którym dowiedział się, że wystawiał on swoje zdjęcia jedynie w galeriach sztuki i nie pozwalał na fotografowanie ich i wrzucanie do Internetu. Więc zamiast szukać jego dzieł, Julien zaczął szukać czegoś o nim, ale ten autor był niezwykle skryty. Nie było znane jego imię i nazwisko, nie było żadnego jego zdjęcia. Powoli zaczynał się denerwować, że go nie znajdzie i praktycznie na marne przeprowadzili się do Włoszech. Mimo to szukał dalej, czytał artykuły jakieś wzmianki aż w końcu natrafił na listę galerii, w których wystawiane były jego fotografie. Większość z nich znajdowała się we Włoszech. Właśnie do jednej z nich właśnie kierował się Julien mając nadzieje, że któryś z pracowników, który organizował jego wystawę będzie obecny i będzie w stanie powiedzieć mu coś więcej na jego temat. Najlepiej jak miał na imię i gdzie można byłoby go znaleźć. W pierwszej z galerii praktycznie go wyrzucono zarzucając mu jakąś inwigilacje, na co Julien miał ochotę im się odgryźć, ale postanowił się powstrzymać. Nigdy nie wiadomo może będzie on wystawiał niedługo w tej galerii?
Dopiero w czwartej galerii Julien na coś natrafił. Nie był to duży nowoczesny budynek. Raczej skromny prawdopodobnie zanim powstała tu galeria znajdowało się coś całkiem innego. W środku nie było wielu ludzi, ale właścicielka dobrze znała poszukiwanego przez Juliena autora. To właśnie w tej galerii miał swoja pierwsza wystawę.
- Ale, po co ci znać takie informacje, chłopcze?- Zapytała starsza kobieta powoli przechadzając się razem z nim po galerii.
- Jedno ze zdjęć tego autora było w paryskiej galerii i bardzo natchnęło mojego przyjaciela. Jest on projektantem, ale ostatnio strasznie ciężko mu idzie wymyślanie nowych strojów jednak po tym jak zobaczył to zdjęcie wręcz wybiegł z galerii i stworzył... naprawdę piękną kreacje. A teraz chciałbym zobaczyć więcej jego zdjęć by pokazać je mojemu przyjacielowi by znów wróciła w niego wiara w siebie- powiedział powoli Julien idąc obok kobiety. Przez chwile panowała miedzy nimi cisza.
- Dobrze, powiem ci tyle ile będę w stanie, ale musisz mi obiecać jedno- powiedziała zatrzymując się, więc i to samo zrobił Julien.- Gdy spyta jak go znalazłeś za żadne skarby nie mów, że wiesz coś ode mnie- powiedziała z poważną miną. Jednak Julien mógł się jedynie uśmiechnąć i pokiwać głową.
Na dworze było już ciemno, kiedy Julien wyszedł zadowolony z galerii. Spojrzał szybko na zegarek zdając sobie sprawę, że jest już po północy jednak nie miał żadnych nieodebranych połączeń, więc wywnioskował, że Heechul albo pracuje albo śpi. Pędem ruszył na najbliższy przystanek. Gdy wszedł do domu, wszystkie światła były zgaszone a Heechul już od dawna spał w swoim łóżku. Dalej emanujący radością i ekscytacją Julien ze wszystkich sił starał się nie skakać po domu by nie obudzić Heechula. Nie mógł się już doczekać by jutro znów wymknąć się tym razem na poszukiwanie samego autora i jego mieszkania.
            Heechul obudził się wcześnie rano. Przez to, że poprzedniego dnia był tak zmęczony, że nawet się nie przebrał zapomniał także zasłonić okna, przez co wschodzące słońce obudziło go niemiłosiernie wcześnie. Mimo to postanowił wykorzystać tą szybką pobudkę w produktywny sposób. Usiadłszy przy biurku wyciągnął stary folder z projektami a z reklamówki, która leżała przy drzwiach wyciągnął nowy. Ze starego powyciągał wszystkie stare projekty układając je według daty. Nowy folder był inny od starego, który był zwykłym segregatorem, który jego siostra tylko ozdobiła. Folder był stojący, większy niż kartka A4 i dość wysoki. Heechul kupił go w sklepie z scrapbookami. Jego podstawa była czarna, a prawdopodobnie białą farba narysowane kilka strojów, do tego poprzyklejane czarno-białe zdjęcia różnych ubrań. Heechul rozpoznał nawet jedną ze swoich sukienek, która w oryginale był pastelowo zielona. Środek był krwistoczerwony z przegródkami w różnych odcieniach pastelowej czerwieni. Heechul zaczął wkładać swoje projekty, te najstarsze na sam koniec a nowsze na początek. Zanim włożył nową fioletowa sukienkę przyjrzał się butom, które do nich stworzył i stwierdzając, że jednak jest z nimi coś nie tak, ściągnął agrafkę, którą przymocował niewielka kartkę do projektu sukienki i wyciągając z szuflady nowa kartkę i resztę przyrządów oparł kartkę z sukienka o okno tak by mieć na nią dobry widok i zaczął rysować buty od nowa. Po ponad godzinie i trzech niezadowalających projektach Heechul odetchnął z ulgą wycinając w końcu idealne buty narysowane z czterech różnych stron. Złapał za agrafkę, którą położył niedaleko i biorąc do ręki projekt sukienki przypiął je do niej z zadowolonym uśmiechem. Zamiast klasycznych szpilek, które wcześniej zaprojektował te buty były z błyszczącego materiału stworzone z wielu cienkich pasków, które tworzyły całe obuwie. Nie były na wysokim obcasie, delikatnie przykrywające kostkę. Zerkając na zegarek i widząc, że jest już po ósmej stwierdził, że jest dobra pora by coś zjeść. Na dole czekało już śniadanie z kartką od Juliena, na której napisane było, że wyszedł na zakupy do miasta, bo już nie ma nic w lodówce. Heechul wzruszył tylko ramionami jedząc to, co zostawił mu przyjaciel i wysyłając mu smsa żeby w markecie kupił mu piwo.
            Julien spojrzał na smsa od Heechula z nieodgadnioną miną. Westchnął tylko wkładając telefon z powrotem do kieszeni, po czym spojrzał na stary budynek, przed którym stał. Według właścicielki galerii sztuki to tutaj, na najwyższym piętrze miał mieszkać artysta, którego szukał Julien. On sam czuł się dziwnie podekscytowany, ale również zdenerwowany. Chciał zabrać ze sobą Heechula od razu, ale stwierdził, że lepiej będzie najpierw samemu się upewnić, że na pewno znajduje się u odpowiedniej osoby zanim powiadomi starszego. Ten tylko by zrzędził gdyby okazało się, że to nie tutaj.
Biorąc głęboki wdech Julien wszedł na klatkę i zaczął wspinać się po schodach na szóste piętro. Znajdowały się tam tylko jedne drzwi, więc Julien nie miał problemu z lokalizacją odpowiedniego mieszkania. Zanim zapukał wziął trzy głębokie oddechy, po czym zapukał. Przez kilka sekund panowała całkowita cisza, dopiero po dłuższej chwili dało się słyszeć jakieś szelesty i odgłosy stawianych kroków. Drzwi uchyliły się lekko ukazując pół bladej i zaspanej twarzy. Jedno brązowe oko przyjrzało mu się dokładnie od stóp do głów, po czym znów wbiło spojrzenie w jego twarz.
            -Co?- Wycharczał mężczyzna. Głos miał trochę zachrypnięty, ale raczej wynikało to ze zmęczenia niż z innych rzeczy. Julien odchrząknął wyciągając z kieszeni kurtki kartkę.
            - Em… czy ty jesteś autorem tego zdjęcia?- Zapytał Julien rozkładając kartkę i pokazując ją przez niewielką szparę w drzwiach. Na początku mężczyzna nawet nie spojrzał na papier mając zamiar zapewne zamknąć drzwi dopóki jego spojrzenie nie padło na kartkę. Drzwi otworzyły się szerzej, gdy mężczyzna w szoku puścił je łapiąc za kartkę.
            - Skąd to masz?- Zapytał cicho, jakby przestraszony i Julien wiedział, dlaczego. W końcu nikomu nie wolno było robić zdjęcia jego fotografii, więc Julien nie miał prawa posiadać takiego. I Julien nie posiadał, właścicielka galerii przerysowała zdjęcie na kartkę dla Juliena.
            - To tylko rysunek, ale po reakcji to ty. Ty zrobiłeś to zdjęcie - powiedział zadowolony Julien. Mężczyzna uniósł brwi rozdzierając kartkę i wchodząc głębiej do mieszkania nie zamknął drzwi, więc Julien uznał to za zaproszenia do środka.
W środku było zadziwiająco czysto i bardzo jasno. Julien zdał sobie sprawę, że musiał być tutaj spory remont, bo jedna cała ściana była cała w oknach od podłogi do sufitu. Wygląda jak trochę bardziej luksusowe studio tyle, że Julien widział jeszcze schody na strych i dwie pary drzwi, które mogły prowadzić do łazienki i sypialni. Mężczyzna wyrzucił podarta kartkę do śmietnika i usiadł na kanapie pokazując fotel naprzeciw Julienowi. Francuz usiadł naprzeciw oszklonej ściany z widokiem na Mediolan.
            - To… jak mnie znalazłeś? I kto to narysował?- Zapytał mężczyzna już z bardziej delikatnym głosem niż na samym początku. Odchrząknął jeszcze podczas intensywnego wpatrywania się w Juliena.
            - Nie mogę powiedzieć- powiedział z uśmieszkiem Julien. Mężczyzna odwzajemnił ten gest.
            - Wiedziałem, że ona się w końcu komuś wygada- mruknął do siebie a Julien tylko przymknął oczy.- Nie powiem jej, że wiem, jeśli w końcu mi powiesz, po co tu przyszedłeś - powiedział siadając wygodniej nie spuszczając uważnego wzroku z Juliena. Więc Julien zaczął mówić.
            - I wtedy przeprowadziliśmy się tutaj i cię znalazłem - skończył Julien odkładając filiżankę herbaty na stół. Mężczyzna na fotelu tylko uniósł brwi.
            - Powinienem wiedzieć, kim jest Kim Heechul?- Zapytał.
            - Według niego tak. Ale jego kariera zastygła cztery lata temu - powiedział smutno Julien.
            - Cztery lata temu miałem szesnaście lat i jedyne zdjęcia, jakie zrobiłem to selfie- zaśmiał się mężczyzna a Julien spojrzał na niego poważnie.- Co?- Zapytał zdziwiony.
            - Masz dwadzieścia lat?- Zapytał Julien a mężczyzna przytaknął.- Oh Heechulowi się to spodoba - powiedział Julien.
            Julien wrócił do domu dość późno według uznania Heechula, ale miał ze sobą piwo wiec nic nie powiedział.
            - Co robiłaś cały dzień? - zapytał Heechul kiedy usadowił się wygodnie na kanapie a Julien zajął fotel obok. Chłopak tylko uśmiechnął się a Heechul jęknął. - Co znowu wymyśliłeś?- Zapytał.
            - Mam niespodziankę, jutro zobaczysz- powiedział i zakończywszy to zdanie nie odezwał się do końca filmu, który oglądali. Potem oboje ruszyli do swoich pokojów by pójść spać. Heechul przez chwile wyglądał przez okno przyglądając się świecącego w ciemności mocnym blaskiem sztucznych świateł Mediolanu. Po chwili zasłonił zasłony i ułożył się w łóżku zapominając o całej niespodziance, jaką przygotował Julien.
Następny dzień dla Heechula wyglądał podobnie jak wczorajszy. Juliena nie było już, kiedy wstał, było za to śniadanie i karteczka podobna do tej z wczoraj tyle, że na samym dole podany był adres i godzina, o której powinien stawić się tam Heechul. Przeżuwając kolejny kęs kanapki, Heechul jedynie uniósł zaskoczony brew, ale w głębi duszy czuł, że to nie powinno go wcale dziwić.
            Żeby powiedzieć, że Heechul był zaskoczony to byłby wielki błąd. Heechul nigdy w życiu  nie był tak bardzo zagubiony jak w tym momencie wspinając się po schodach obskurnego budynku na szóste piętro tak jak kazał mu Julien.
            - Zapewne chce mnie zabić. Wiedziałem, że w końcu zmieni się w te lizusy, przed którymi ostrzegała mnie reszta- wysapał stając w końcu na szóstym piętrze pozwolił sobie na chwile odpoczynku zanim zapukał do drzwi, które otworzył mu uradowany Julien.
            - Będziesz mi za to dziękował do końca swoich dni - powiedział Julien zabierając z ręki Heechula teczkę, w którym miał projekt sukienki, który także kazał mu zabrać Julien i wciągając go do środka za ramię od razu ruszył w stronę schodów, na co Heechul jęknął żałośnie. Po chwili znaleźli się w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu, przez które przeprowadził go Julien do następnego, jaśniejszego pokoju. W nim stał niewysoki chłopak odwrócony do nich plecami.
            - Heechul przedstawiam ci autora zdjęcia, które cię tak natchnęło. Byun Baekhyun- powiedział uradowany Julien a chłopak odwrócił się w ich stronę. Heechul w tym momencie dostał dziwnych skrętów w żołądku, które mógł zdefiniować w jeden sposób. Wena.
Jak się okazało Baekhyun już od jakiegoś czasu nie robił zdjęć natury, w ogóle nie robił zdjęć. Był w podobnej sytuacji, co Heechul. Jego sława w młodym wieku zgasła równie szybko, co się rozpoczęła. Mimo to młody Koreańczyk tak samo jak Heechul i Julien postanowił poszukać inspiracji gdzieś indziej niż tylko w Korei. Tylko, że on poszedł o krok dalej, zwiedzając cały świat. Całkiem niedawno wrócił z podróży dalej bez weny, inspiracji, niczego.
            - Wszystko zaczęło się, gdy dopiero miałem mieć siedemnaście lat. Wtedy moje zdjęcia zaczęły robić się naprawdę popularne, zaproszono mnie do galerii i tak dalej. A wszystko zaczęło pieprzyć się niecały rok temu. Dokładnie to dziesięć miesięcy temu. Po prostu, gdy brałem aparat… nie miałem pojęcia, co robię. Zdjęcia były jakieś mdłe nie ważne jak dla moich oczu widok przede mną był piękny. Po miesiącu zdecydowałem, że wyjadę i z pieniędzy, które zarobiłem dotychczas pojechałem do Europy i Ameryki i całkiem niedawno znów wróciłem tutaj - powiedział Baekhyun obracając pustą już szklankę w dłoniach. Julien spojrzał wymownie na Heechula jakby mówił „Skądś to znamy, co?” ale Heechul postanowił zignorować jego wzrok.
            - A teraz? Robisz jakieś zdjęcia?- Zapytał Heechul odkładając swoją filiżankę na stół. Na twarzy Baekhyuna powstał grymas, który Heechul mógł opisać, jako mieszanka niezadowolenia i lekkiego obrzydzenia.
            - Powiedzmy. Są to zdjęcia ludzi, życia tutaj w Mediolanie. Są straszne, ale… w sumie to nie ważne. Pokaże wam te, które zostały mi i których nie spaliłem- powiedział wstając i ruszając do wysokiej szafy z segregatorami. Podczas gdy oni oglądali fotografie Baekhyun przyglądał się projektowi, który narysował Heechul porównując go ze zdjęciem, które zrobił dawno temu. Julien usiadł obok niego, kiedy Heechul nadal przeglądał portfolio.
            - Zmieniłeś buty?- Zapytał głupio Julien łapiąc za luźną kartkę. Heechul tylko mruknął, co miało oznaczać zgodę. Julien przyjrzał się dokładniej obuwiu kiwając głową.- Są lepsze- dodał ciszej a Baekhyun tylko uśmiechnął się przyczepiając buty z powrotem do projektu odkładając go do teczki.
            - Co myślisz- zapytał nadal cicho Julien i Baekhyun zrozumiał, że on zwyczajnie nie chciał by Heechul coś usłyszał. Baekhyun pokiwał głową.
            - Podoba mi się. Wydaje mi się, że z natury zostały mi może jeszcze dwa inne zdjęcia- powiedział Baekhyun drapiąc się po głowie wymijając Heechula by stanąć na drabinie i ściągnąć z wyższej półki inne portfolio. Heechul uniósł wzrok ze zdjęć, na które dotychczas patrzył by spojrzeć na młodego fotografa. Było mu go trochę żal. Baekhyun miał tylko dwadzieścia lat a już nie miał weny i chęci by dalej kontynuować swoją karierę. W jego głowie dalej rozbrzmiewał głos Baekhyuna, kiedy opowiadał im, gdy raz spalił wszystkie swoje fotografie, które zrobił podczas jakiejś wycieczki. Baekhyun zszedł z drabiny stając obok Heechula i przewracając szybko kartki zatrzymał się by pokazać Heechulowi dwa zdjęcia. Mężczyzna znów poczuł to samo, to co wtedy w galerii. Jedno z nich przedstawiało zachód słońca nad jeziorem  jak podpowiedział mu Baekhyun. Heechul jeszcze nie widział podczas zachodu tylu odcieni błękitu i różu tak intensywnego, że aż zaczął się zastanawiać czy zdjęcie nie zostało przerobione.
            - Nie żartuj sobie ze mnie- burknął na to Baekhyun z lekko urażoną miną. Drugie zdjęcie zostało zrobione w Europie w nocy. Przez to, że Heechul mieszkał w dużych miastach nigdy nie miał takiego szczęścia by zobaczyć na niebie wiele gwiazd a to zdjęcie właśnie pokazywało mu jak wiele stracił przez ten czas. Drzewa bez liści, bo to była zima, powiedział Baekhyun, nie zasłaniały w żadnej mierze pięknego rozgwieżdżonego ciemnoniebieskiego nieba. Gwiazdy wyglądały jak światła latarki, tak jasne i wyraźne, Heechul nigdy w życiu nie widział czegoś takiego. Przełknął głośno ślinę dotykając zdjęcia delikatnie. Baekhyun wyciągnął obie fotografie kładąc je na stole.
            - Ostatnio znów zacząłem robić zdjęcia, ale są to zdjęcia ludzi, na ulicach i tak dalej, nie są najlepsze, mogę szczerze powiedzieć, że ich nie lubię, ale przynajmniej, teraz robię jakieś zdjęcia- powiedział chowając obie fotografie do teczki, w której leżał już projekt Heechula. Julien posmutniał lekko podchodząc do Baekhyuna i mówiąc coś do niego poklepał go po plecach. Heechul nie słyszał, co mówili. Po jego głowie przebiegały obrazy strojów, potem jego spojrzenie padło na Baekhyuna i nie mógł się powstrzymać przed tym by zauważyć, że Baekhyun też jest jak dzieło sztuki. Jedyne w swoim rodzaju, po przejściach, ale nadal świecące jasno niczym gwiazdy z jego fotografii.
            - Daje wam te fotografie, ale tylko pod kilkoma warunkami- zaczął Baekhyun, kiedy podał teczkę Heechulowi jednak nie puścił jej, gdy starszy złapał za przeciwny koniec.
            - Jasne- zapewnił Julien, ale Baekhyun patrzył na Heechula.
            - Nie udostępnicie ich nigdzie, nie zrobicie żadnych ich kopii, nikt nie zobaczy ich prócz was i jeśli powstanie jakiś strój, chce go zobaczyć- powiedział szybko unosząc brew pod koniec zdania jakby dając Heechulowi wyzwanie. Starszy tylko prychnął jakby rozdrażniony, ale także i rozbawiony.
            - Nie ma sprawy- powiedział. Baekhyun jeszcze przez chwile patrzył na niego uważnie, po czym puścił teczkę.
            - Mam nadzieję, że chociaż ty wybijesz się tego dna- powiedział, kiedy Julien i Heechul już wychodzili posyłając zmęczony, ale szczery uśmiech w stronę starszego. Heechul normalnie tylko by wzruszył ramionami, ale poczuł do tego chłopka sympatię. Wiedział, przez co Heechul przechodził, mimo że przez krótszy okres czasu. Posłał mu tak samo zmęczony uśmiech kiwając głową i odwracając się.
            - I pamiętaj żeby nie myśleć za dużo, rysuj- powiedział Baekhyun po koreańsku sprawiając, że Heechul odwrócił się zaskoczony, ale Baekhyun już zamykał ze śmiechem drzwi. Heechul dawno już nie słyszał swojego ojczystego języka.
            - Co on powiedział?- Zapytał Julien ale Heechul zignorował go na rzecz zadzwonienia po taksówkę i jak najszybszego udania się do domu.
            Mimo że Heechul jeszcze nie przyzwyczaił się do swojej nowej ‘pracowni” miał wrażenie że przy tym zwykłym biurku z całym sprzętem pomieszczonym w szafkach obok i jedynie kilkoma manekinami wszystko było łatwiejsze. Pracowało mu się dziwnie sprawnie nawet jeśli czasem nie mógł znaleźć jakiejś rzeczy bo zazwyczaj kaseta z pastelami Derwent leżała w szafce po jego prawej a teraz znajdowała się w szufladzie po lewo, albo gdy zestaw jego ulubionych ołówków stał tuż przed nim w ozdobnym kubku ale przecież w Paryżu leżały równo ułożone w pudełku na parapecie. Mimo to Heechul nawet ani razu się nie zirytował czy też zdenerwował. Ze zdjęciami przylepionymi taśmą do papieru do szyby przed nim, aktualnie pracował nad sukienką którą odzwierciedlała piękny zachód słońca pozostawiając zdjęcie z gwiazdami na później bo miał za dużo pomysłów a nie mógł zdecydować się na ten jeden. Z każdą chwilą, mijająca godziną i coraz większą stertą brudnych naczyń na stoliku obok, projekt Heechula stawał się coraz bardziej wyraźny. Pokazywało się coraz więcej detali, zostały nałożone kolory z taką dokładnością że Heechul już nie pamiętał kiedy ostatni raz wymazywał kolor tak często na jednym projekcie jak w tej sukience. Napędzała go nie tylko kofeina w jego organizmie, ale dziwne poczucie odpowiedzialności. Tego, że zdjęcie Baekhyuna powinno zostać przedstawione w jego kreacji jak najlepiej by było widać podobieństwo, by ludzie byli w stanie porównać jego stroje do fotografii chłopaka.
Po kilku minutach Julien przyszedł do jego pokoju by zabrać brudne naczynia bo jak się okazało było już po porze obiadu na który Heechul oczywiście nie zszedł więc także i pora na zmywanie.
            - Nie wspomnę o tym że to twoja kolej zmywać, jeśli ta sukienka na serio będzie niesamowita - mruknął pod nosem Julien na co Heechul tylko się zaśmiał.
            - Pozmywam jak nie będę miał weny - odpowiedział na co Julien tylko się uśmiechnął wychodząc, dalej dzwoniąc odbijającymi się o siebie talerzami. Heechul poczekał aż dźwięk naczyń ucichnie i usłyszy lejącą się wodę z kranu z kuchni bo nie chciał powtórki jeszcze z Paryża kiedy Julien znosił talerze i upadł razem z nimi rozcinając sobie stłuczkami dłonie. Gdy uznał że wszystko dookoła na czele z Julienem jest bezpieczne wrócił do projektu sukienki ale zawisł z jednym z pasteli w ręku tuż nad kartka. Odłożył pastele na biurko która sturlała się na ziemię ale Heechul nie przejął się tym za bardzo. Przyłożył jeszcze nieukończony projekt sukienki do wiszącego na szybie zdjęcia porównując je ze sobą. Na jego twarzy wykwitł delikatny zadowolony uśmiech.
            - Jeszcze trochę, i będzie idealnie- powiedział odkładając kartkę na stół i pochylając się po pastele wrócił do kolorowania. Heechul musiał przyznać że zazwyczaj jego szkice i projekty sukienek w kolorze ograniczały się do zaznaczenia kolorem części stroju tak by później przy szyciu się nie pogubić. Jednak te projekty wyglądały jak rysunki prawdziwych sukienek. Jakby ktoś istniejącą sukienkę przeniósł na kartkę, wyglądającą prawie jak zdjęcie. Heechul był z niej dumny nawet jeśli jeszcze jej nie skończył.
Pod wieczór Heechul skończył pracować nad butami i gdy odkleił fotografie by schować ją do teczki a projekt sukienki i butów połączył spinaczem zszedł na dół. Julien siedział przed telewizorem jednak z telefonem przed twarzą uśmiechając się do ekranu jak wariat. Heechul położył projekt na stół siadając obok niego.
            - Co się tak szczerzysz do tego telefonu?- Zapytał Heechul. Julien podskoczył w miejscu wypuszczając telefon tak że spadł na poduszkę na ziemi.
            - Przestraszyłeś mnie, Jezu- mruknął podnosząc telefon ale zastygł w pozycji zgięty w połowie kiedy dostrzegł rysunek na stole. Położył telefon obok i do ręki wziął projekt najpierw intensywnie studiując projekt butów które ukazywał bardzo proste sandały na średnim obcasie w kolorze czarnym jednak z małym kwiatkiem na kostce w pastelowych kolorach ukrywający zapięcie buta. Odkładając mniejszą karteczkę wziął się za dokładne oglądanie projektowi sukienki. Była ona bez ramiączek, z cienkim paseczkiem w talii. Cała górna część była czarna, z dekoltem karo, wyglądało to jakby była obwiązana jedną długą czarną wstęgą. Od pasa aż po kostki sukienka wyglądała jak prawdziwy zachód słońca. Z czarnego przechodziła gdzieniegdzie w fiolet, tutaj była odrobinę żółta, tam pomarańczowa, różowa czy szara. Sam dół był biały, wszystko ze zwiewnego delikatnego materiału. Heechul nie był pewny jeszcze co wybrać ale ta sukienka miała wyglądać jak idealna sukienka na letni bal albo inne wystawne przyjęcie, która będzie idealna gdy takowe przyjęcie będzie właśnie na plaży, lub nad jeziorem.
            - Jest świetna, warto było myć te naczynia- powiedział ze śmiechem Julien przypinając buty z powrotem do projektu. Heechul uśmiechnął się po czym zaczął się śmiać nie wiadomo z czego. Prostu był tak szczęśliwy że znów robi to co kocha. Julien po chwili do niego dołączył i cały dom był pełen głośnego śmiechu dwóch mężczyzn. Po kilku minutach ucichli ciężko oddychając.
            - A ta druga?- Zapytał Julien łapiąc za telefon który podczas ich głośnych śmiechów wibrował kilkakrotnie. Heechul westchnął.
            - Mam tak dużo pomysłów, ale kiedy już jakiś wybiorę wydaje mi się nieodpowiedni.- Powiedział odgarniając włosy z czoła które powoli zaczęły mu wchodzić do oczu, będzie musiał znaleźć jakiegoś fryzjera. Julien odetchnął głośno odkładając z powrotem telefon.
            - Może jutro coś ci przyjdzie do głowy - powiedział Julien znów łapiąc za telefon. Heechul zmarszczył brwi.
            - Z kim tak rozmawiasz?- Zapytał. Julien spojrzał na niego z uśmiechem.
            - Z Baekhyunem - powiedział.- Napisałem mu że właśnie skończyłeś jeden projekt i chcę zobaczyć ale napisałem mu że nie mamy czasu by wpaść- powiedział Julien. Heechul spojrzał na niego zaskoczony.
            - A czemu nie mamy? Przecież mamy dużo czasu- powiedział Heechul kładąc nogi na stół ignorując zdegustowane spojrzenie Juliena.
            - Jutro idziemy do fryzjera bo wyglądasz jak bezdomny w markowych ciuchach- powiedział na to Julien spychając jego nogi ze stołu w drodze do swojego pokoju. Heechul tylko prychnął wyłączając telewizor i ruszając do swojego pokoju.
Julien zabrał Heechula do fryzjera gdzieś na obrzeżach Mediolanu. Fryzjer okazał się być młodym francuzem który rozpoznał Heechula i zaproponował mu odświeżenie swojego wyglądu na swój "wielki ogromny i wystrzałowy comeback". Heechul na początku zastrzegł żeby nie obcinać go zbyt krótko ale później zdał sobie sprawę że nie ma sensu się wysilać bo chłopak był już w swoim żywiole pracując na głowie Heechula.
Po niecałych dwóch godzinach Heechul wyszedł z salonu będąc bardzo jasnym blondynem z poczuciem że to odpowiedni kolor na jego huczny powrót do świata mody razem z chichrającym się za jego plecami Julienem który uważał że Heechulowi na starość już odwala. Ale nigdy nie powiedział tego na głos.
Przez cały czas po południu spacerowali wąskimi uliczkami przedmieść Mediolanu aż w końcu znaleźli się w jakiejś rodzinnej knajpce gdzie zjedli naprawdę dużo za naprawdę mało pieniędzy po czym Heechul stwierdził że nie może już tak długo marnować swojej weny i wrócili do domu.
Nie spodziewał się jednak że gdy wróci będzie siedział przed biurkiem i gapił się na zdjęcie rozgwieżdżonego nieba rysując jedynie kroje sukienek by później zgnieść kartkę i ją wyrzucić.
- Jak ci idzie?- Zapytał Julien stawiając kawę na parapecie okna a samemu siadając w fotelu niedaleko biurka.
- W ogóle nie idzie. Nie jestem w stanie wybrać odpowiedniego kroju sukienki, nic mi nie pasuje- powiedział Heechul zrzucając kolejną kartkę na ziemię. Julien przez chwile pomyślał że to bardzo podobny widok do którego przyzwyczaił się w Paryżu. Sfrustrowany i zmarnowany Heechul pragnący tylko maleńkiej podpowiedzi do tego by w końcu ruszyć z miejsca. Nagle w Julienie coś zadrżało i szybko wyskoczył z fotela biegiem ruszając do swojego pokoju przez co poślizgnął się na panelach i prawie wywrócił ale zdołał się podeprzeć ściany zanim jego ciało spotkało się z twardą podłogą. Po chwili przeszukiwania swojej szuflady wygrzebał z niej szarą teczkę i równie szybko, ale bardziej ostrożnie wrócił do pokoju Heechula. Podszedł szybko do jego biurka i rzucił teczkę na kartkę na której właśnie szkicował mężczyzna.
- Co to jest?- Zapytał biorąc teczkę do ręki i patrząc na Juliena.
- To są twoje szkice z Francji. Mówiłem przecież że może kiedyś się nam na coś przydadzą- powiedział Julien oddychając ciężko. Heechul uniósł zainteresowany brew otwierając teczkę i wydobywając z niej kilkanaście lekko zgniecionych kartek papieru, przez pewien czas w ciszy studiował każdą z kreacji, odrzucając te które przedstawiały coś co nie było sukienką. Kiedy powoli dochodził do końca jego nadzieje na znalezienie tutaj odrobiny pomocy malały aż w końcu do ręki trafiła jedna z ostatnich kartek. Przed oczami stanęła mu sukienka idealna. Nie minęły sekundy kiedy szkic leżał obok zdjęcia przylepionego do szyby a reszta leżała rozsypana na ziemi a sam Heechul mocno pochylony nad biurkiem skrobał po kartce intensywnie. Julien z uśmiechem przymknął oczy opierając głowę o oparcie fotela wypuszczając ciężko powietrze które wstrzymywał nie zdając sobie nawet z tego sprawy.
Kolejne kilka godzin wyglądało tak. Heechul intensywnie pracował nad projektem razem z Julienem który siedział w jego pokoju czytając książkę albo od czasu do czasu zadając mu głupie pytania bo wiedział że gdy Heechul jest odrobinę zdenerwowany albo zły to pracuje lepiej i dokładniej. Co jakiś czas przynosił im coś do picia i do jedzenia. Heechul skończył przed dwunasta i bez słowa położył się na łóżku na którym leżał Julien i zepchnął go z niego wciskając mu projekt w ręce. Julien wyszedł z pokoju gasząc światło i udał się do swojego by przyjrzeć się temu co stworzył Heechul.
Sukienka była w kolorze ciemnego niebieskiego całkiem jak nocne niebo z fotografii, materiał nie był napisany ale opisany został jako "delikatny, prześwitujący, mieniący się" z czego Julien wywnioskował że gdy Heechul pracował już nad detalami to musiał być już zmęczony skoro nie umiał wydobyć ze swojej pamięci nazwy materiału. Na ciemno niebieskim materiale niesymetrycznie ukazywały się srebrne plamki które reprezentowały jasne gwiazdy, Sukienka była przepasana w pasie czarnym materiałem z którego także zrobiono grubsze ramiączka i ozdobiono dekolt w kształcie litery V. Cała sukienka była tylko z tego jednego materiału, nie zmieniały się żadne kolory. Plecy to była plecionka ozdobnego czarnego paska a buty to wysokie buty na cienkim obcasie z paskiem wzdłuż kostki. Heechul u góry napisał wielkimi literami "TYLKO W WYSOKICH BUTACH" wiec Julien wywnioskował że sukienka będzie naprawdę długa ale dzięki temu że materiału od połowy uda w dół było coraz mniej będzie widać przez nie nogi które będą musiały wyglądać naprawdę dobrze. Julien uśmiechnął się do siebie łapiąc za telefon.
Do: Byun Baekhyun
Druga sukienka gotowa, kiedy masz wolny czas?
Od: Byun Baekhyun
Naprawdę? Jutro wieczorem
Julien już nie odpisał. Odłożył telefon i projekt na stolik obok swojego łóżka po czym szybko zasnął.
Julien następnego dnia obudził się z bólem głowy i chociaż pod wieczór czuł się lepiej powiedział że woli zostać w domu i pakując Heechulowi teczkę ze zdjęciami i projektami wysłał go do Baekhyuna wpisując adres chłopaka na jego telefonie żeby czasem nie zapomniał a sam rozłożył się na kanapie przykryty kocem i z pilotem w ręku obwieścił że w tym czasie będzie nadrabiał odcinki Profilage bo już mu trochę umknęło. Heechul jedynie przewrócił na jego słowa oczami i udał się na autobus.
Baekhyun powitał go bez zaskoczonej miny jakiej się spodziewał na brak Juliena razem z nim. Baekhyun tylko się zaśmiał kiedy mu o tym powiedział kładąc kawę na stole.
- Napisał mi że go nie będzie. Co mu jest?- Zapytał siadając obok Heechula. Starszy wzruszył ramionami.
- Rano obudził się z gorączką ale jak wychodziłem czuł się lepiej tyle że chciał zostać żeby nie pogorszyć swojego stanu- powiedział Heechul kładąc teczki na stole biorąc do ręki kubek z kawa. Baekhyun tylko mruknął pod nosem na znak że zrozumiał i wziął do ręki folder wyciągając zdjęcie i odkładając je na bok by przyjrzeć się projekcie sukienek które ułożył tuż pod zdjęciami tak
by mógł je sobie porównać.
Heechul nie dawał tego po sobie poznać ale bardzo się denerwował. Złapał swój kubek w obie dłonie bo było widać że ręce delikatnie mu drżą. Jeszcze nie wiedział dlaczego tak bardzo zależy mu na opinii Baekhyuna. Nawet jeśli dzięki jego zdjęciom Heechul odzyskał wenę to nie powinna go obchodzić jego opinia. Heechul nigdy tak nie miał, nie gdy jeden z ulicznych artystów natchnął go na stworzeni spódnicy którą narysował na kawałku papieru i później pokazał mężczyźnie słuchając jego wywodu jednym uchem, wszystko wypuszczając drugim, myślami za to będąc daleko w przyszłość na pokazie mody gdzie zaprezentuje tą spódnice. Nie raz zwyczajnie widział coś co ktoś zrobił, stworzył z tego strój i nawet nie pytał o opinie. Z Baekhyunem jednak było inaczej. Zaczynał czuć się tak jak z Julienem. Gdyby Baekhyunowi się nie spodobało, Heechul był prawie pewny że nie wypuściłby żadnej z tych dwóch sukienek nie ważne nawet jak bardzo Julien by na niego naciskał jak wiele komplementów mu prawił i jak bardzo strasznymi rzeczami chciałby go szantażować. Heechul nie uszyłby ich. Ta myśl na chwile sprawiła że Heechul zastygł w bezruchu spoglądając ukradkiem na Baekhyuna i jego skupione spojrzenie utkwione w projektach. Nie przestał na niego patrzeć do momentu aż Baekhyun się wyprostował. Heechul wtedy upił nerwowy łyk kawy odkładając kubek na stół.
- Naprawdę są piękne- powiedział w zamyśleniu Baekhyun biorąc do ręki sukienkę którą Heechul zaprojektował wczoraj.- Kto by pomyślał że ze zdjęć można stworzyć coś takiego- dodał jakby do siebie z lekkim uśmiechem na co Heechul także się uśmiechnął. Trochę dlatego że uśmiech Baekhyuna był uroczy ale także dlatego że zwyczajnie bardzo mu ulżyło i było mu przyjemnie. Cieszył się że ktoś kogo Heechul zna... W sumie prawie w ogóle nie zna jest pod takim wrażeniem i zachwytem nad jego pracami.
Przez następne parę godzin Baekhyun i Heechul rozmawiali o wszystkim i o niczym. Na początku o swoich karierach, jak się rozwijały a potem jak tragicznie się zatrzymały. Heechul opowiadał mu o tym jak dobrze w końcu jest robić się to co się kocha a Baekhyun pogratulował mu odrobinę zgryźliwe dodając jak to wznosi się dzięki niemu.
- Będę pamiętał żeby wspomnieć twoje imię i nazwisko kiedy moje stroje będą podbijały świat mody- powiedział upijając łyk piwa Heechul. Od jakiegoś czasu z kawy przerzucili się na alkohol.
- Wow dzięki. Jak nie to cię pozwę- powiedział pół serio Baekhyun. Po jakimś czasie ich rozmowy zeszły na inny tor. Na ich rodziny, na znajomych na tych których kochają albo już nie kochają.
- Pamiętam jak raz tak się wkurzyłem, że rzuciłem w niego manekinem. Nie jestem pewny czy coś mu złamałem ale nigdy tak szybko nie biegł- powiedział już lekko podpity Heechul. Teraz siedzieli na kanapie twarzą w twarz od czasu do czasu kopiąc siebie kiedy któryś dogryzał innemu za bardzo. Baekhyun wydał z siebie zwierzęcy śmiech uderzając otwartą dłonią w udo wylewając trochę piwa na podłogę.
- Ale należało mu się!- Krzyknął pokazując na Heechula który kiwnął głową. Baekhyun mruknął coś pod nosem po czym znów zachichotał.
- Ja raz spotykałem się z takim Włochem nie, w ogóle włosi są seksowni, kurde mać niby tacy macho, ale wszyscy geje przysięgam!- Powiedział Baekhyun unosząc ręce wysoko w górę by po chwili gwałtownie je opuścić znów wlewając odrobinę piwa na podłogę. - Ale wracając, był super nie, ile ja miałem... dziewiętnaście lat jakoś tak on był jakoś cztery lata czy pięć starszy i rzucił mnie dla dziewczyny bo bał się że jego rodzice wyrzuca go z domu jak się okaże że jest gejem. To przyszedł na ich rodzinny grill i powiedziałem jego dziewczynie co robił ze mną wieczorami - powiedział po czym nastała chwila ciszy po czym oboje wpadli w histeryczny śmiech. Heechul spadł na podłogę ale ból był nikły przy takim spożyciu alkoholu. Nagle przestał się śmiać i spojrzał uważnie na Baekhyuna starając się wykrzesać choć odrobinę rozsądku ze swojego mózgu. Nieudolnie, chwiejącą się ręką wskazał na Baekhyuna.
- C-czekaj... jesteś gejem?!- Zapytał wielce zaskoczony. Baekhyun równie wielce zaskoczony spojrzał na niego.
- No tak, teraz ogarnąłeś?- Zapytał próbując wspiąć się na kanapę co udało mu się za drugim razem. Heechul przetrawił informacje w swojej głowie także wspinając się na kanapę. Baekhyun odgarnął swoje rozczochrane brązowe włosy na bok i zaklaskał w dłonie.
- Właśnie! Twoja fryzura jest świetna! Miałem ci wcześniej powiedzieć ale zapomniałem- powiedział ciszej a Heechul ożywił się dziękując za komplement i opowiadając o fryzjerze na przedmieściach.
Kiedy piwo w lodówce Baekhyuna skończyło się a oni stwierdzili że lepiej siedzieć na dywanie niż co chwile na niego spadać z kanapy. Teraz siedzieli oparci plecami o ową kanapę bawiąc się puszkami po piwie w dłoniach i wymieniając się krótkimi zdaniami. Na chwile całkiem ucichli, siedząc ramię w ramię.
- Jak teraz sobie myślę, gdybym nie miał u boku Juliena to pewnie umarłbym po kilku dniach z głodu albo z czegoś innego - mruknął pod nosem Heechul. Baekhyun spojrzał na niego obracając się do niego przodem na co Heechul obrócił w jego stronę głowę nie mając siły samodzielnie ją utrzymać więc oparł ją o kanapę. Baekhyun patrzył na niego z uśmiechem po czym klepnął go mocno w ramię.
- Ah przyjaźń - powiedział wesoło na co Heechul zaśmiał się. Nie tak szaleńczo jak jeszcze jakiś czas temu. Dalej bardzo pijacko ale może bardziej szczerze niż wcześniej. Śmiech Baekhyuna ucichł szybciej przez co Heechul spojrzał na niego ciekawie. Chłopak patrzył na swoje dłonie z nieodgadnioną miną.
- Ja nigdy nie miałem takiego przyjaciela, ale jak pomyśle o tym bardziej to w sumie nigdy nie był mi ktoś taki potrzebny. Jestem zbyt samolubny by być w stanie podróżować z kimś innym - powiedział ze śmiechem znów patrząc na Heechula który tylko się uśmiechnął.
- Na początku miał być tylko asystentem, ale zna mnie już za dobrze, nawet gdybym mu powiedział że go zwalniam to by mi nie uwierzył - powiedział ze śmiechem Heechul przymykając oczy bo nagle pojawiły się zawroty głowy nawet jeśli nie ruszył się ani milimetr na podłodze. Zanim zdążył jednak otworzyć oczy na swoich ustach poczuł inne i z zaskoczeniem opadł głośno na podłogę sprawiając że puszka po piwie przeturlała się na drugi koniec pokoju. Zanim zdążył pozbierać się do siebie bo tym nieprzewidzianym ruchu Baekhyun już był nad nim z delikatnymi dłońmi na jego policzkach i całował go znowu, i znów, i jeszcze raz tak długo aż Heechul w końcu nie zmusił swojego mózgu do działania tak by odwzajemnić pocałunek. Gdzieś z tyłu jego podświadomości głos mówił mu że jest na to za stary ale ta myśl szybko została odepchnięta na bok i po chwili ręce Heechula oplatały w pasie Baehyuna przyciągając go do siebie bliżej. Mogło to trwać tylko chwile, a może i godzinę, może dłużej, ale w pewnym momencie, może z braku tlenu oboje z nich nagle, zwyczajnie odleciało.
Rano Heechul obudził się na podłodze z pustą butelką piwa w jednej ręce i Baekhyunem zgniatającym jego drugą rękę. Przez chwilę Heechul leżał na ziemi wpatrując się w sufit próbując przypomnieć sobie co stało się poprzedniego wieczoru ale niestety mu się to nie udało. Westchnął ciężko próbując wydostać swoją rękę spod Baekhyuna powodując że mniejszy mężczyzna sturlał się z jego ręki na brzuch mrucząc coś pod nosem. Heechul usiadł na podłodze sięgając po swój telefon dalej zdrętwiałą ręką kiedy Baekhyun próbował zebrać się z podłogi. Na telefonie widniało 21 nieodebranych połączeń i 13 smsów od Juliena ostatni o treści " Dobra! Nie odpisuj zjem ci wszystkie słodycze! ". Heechul zaśmiał się cicho powodując ból głowy. Zza niego Baekhyun jęknął wdrapując sie na kanapę.
            - Co się wczoraj działo?- Zapytał Baekhyun na co Heechul tylko pokręcił głową dając do zrozumienia że i on mało co pamięta. Po kilku minutach próbowania sobie przypomnieć czegokolwiek zarówno Baekhyun jak i Heechul zrezygnowali z tego na rzecz wypicia litra wody. Heechul zabrał swoje projekty i pożegnał się z Baekhyunem wsiadając do taksówki.

Kiedy Heechul w końcu dotarł do domu, Julien czekał na niego na kanapie z telefonem w ręce z głupim uśmiechem na twarzy.
            - Co?- Jęknął Heechul widząc minę przyjaciela.
            - Co się stało?- Zapytał Julien odkładając w końcu telefon.
            - Nie wiem, nie pamiętam - westchnął Heechul wyciągając z lodówki butelkę wody i wypijając ją od razu by za chwile chwycić drugą w ręce.
            - Okey, okey- zaśmiał się Julien odprowadzając ledwo żywego Heechula wzrokiem upewniając się że nie potknął się na schodach po czym znów złapał za telefon na którym widniało kilka wiadomości od Baekhyuna.
            Kiedy w końcu dotarł do swojego łóżka nawet nie raczył zdjąć swoich ubrań. Heechul wtulił twarz w poduszkę oczekując na błogi sen, jednak kiedy tylko zamknął oczy powróciły wspomnienia z zapomnianej na chwile nocy. Wydając z siebie głośny jęk zarzucił poduszkę na głowę nie mogąc uwierzyć że to właściwie miało miejsce. Kiedy ściągnął poduszkę z twarzy i ułożył się normalnie stwierdził że w sumie nawet nie żałuje i to stwierdzenie w końcu pozwoliło mu spokojnie zasnąć.
            Kiedy Heechul obudził się kilka godzin później Julien nie omieszkał się z niego ponaśmiewać bo jak się okazało Baekhyun przypomniał sobie wszystko dużo wcześniej od Heechula i wszystko już wypaplał Julienowi.
            Praca nad pozostałymi projektami sukienek przebiegała płynnie i Heechul nie mógł się nadziwić samemu sobie jak dobrze mu się pracowało po prostu patrząc na zdjęcia Baekhyuna. Po kilku sekundach wpatrywania się w jego głowie powstawał początkowy projekt sukienki a z każdą sekunda podczas tworzenia projekt rozwijał się aż w końcu dochodził do samego końca. Gdy był już całkowicie gotowy jedyne co trzeba było zrobić to pojechać do Baekhyuna, oddać mu zdjęcie i pokazać projekt. Mimo że w głębi serca Heechul wiedział że jego projekty są świetne, idealne zawsze martwił się że Baekhyunowi się coś nie spodoba a gdyby tak było Heechul miał dziwne przeczucie że chyba by sobie coś zrobił gdyby miałby cokolwiek zmieniać w powstałych sukienkach. Na szczęście Baekhyun za każdym razem gdy tylko Heechul pokazywał się u niego z nowym projektem był w coraz to większym zachwycie i zdumieniu. Heechul nie mógł powiedzieć że to nie sprawiała że jego już i tak przerośnięte ego rosło jeszcze bardziej. Heechul miał wrażenie że coś związanego z Baekhyunem wymyka mu się spod kontroli i mimo że mógłby to wszystko łatwo naprawić i sprawić że znajomość jego i Baekhyuna ograniczałaby się tylko do interesów tak jak to miało być w zamiarze, Heechul postanowił pozwolić by to, co działo się w tej chwili nabierało własnego tempa.
            Czasem Heechul miał wrażenie że powinien jak najszybciej tłumić niektóre emocje, zwłaszcza te które częściej towarzyszyły mu przy spotkaniach z Baekhyunem. Ich spotkania nie ograniczały się do tych momentów gdy Heechul przynosił mu swoje projekty, spotykali się dużo częściej, nie zbyt często na mieście, zazwyczaj w mieszkaniu Baekhyuna, ale zawsze Heechul miał wrażenie że powinien wrócić do domu zamiast siedzieć z prawie dziesięć lat młodszym mężczyzną który praktycznie był dzieckiem i chyba w sumie obydwoje siebie nawzajem przez większość czasu uwodzili. Ale Heechul miał do niego jakąś dziwną słabość. Julien twierdził że to przez to że też jest Koreańczykiem za co dostawał zawsze w łeb. Heechul nie wiedział co sprawia że Baekhyun jest dla niego tak interesujący. To że ich historie są bardzo podobne? To że Baekhyun dobrze wie czego chce od życia i stara się to osiągnąć? Czy po prostu Baekhyun był zwyczajnie przystojny i to sprawiało że Heechul zawsze miał na niego oko? On sam nie wiedział czy to była jedna z tych rzeczy czy wszystkie na raz. Jakoś nie widziało mu się doszukiwanie się, postanowił po prostu pozwolić by wszystko samo się rozwiązało.
            - Czyli co? Twoje sukienki są już w ostatecznej fazie wyprodukowania i co dalej? Pokaz mody?- Zapytał Baekhyun kiedy Heechul przyszedł do niego. Starszy odłożył filiżankę z kawa na stół.
            - Dokładnie tak. Ale musi być naprawdę niesamowicie dlatego postanowiłem że tym razem trochę pomogę Julienowi - powiedział a Baekhyun uniósł w zaciekawieniu brew.- To zawsze Julien zajmował się organizacja moich pokazów ale tym razem chyba to będzie dla niego zbyt ciężkie bo on już przeżywa kiedy guzik w sukience był źle przyszyty - powiedział krzywiąc się Heechul na co Baekhyun zaśmiał się cicho.
            - Więc co? Wynajmiesz mu jakiegoś gościa, który będzie mu przypominał o oddychaniu?- Zapytał młodszy a Heechul zaśmiał się cicho.
            - Nie, wynajmę organizatora pokazów by zajął się całą organizacją a Julien tylko by to wszystko nadzorował- powiedział Heechul,
            - Znalazłeś już kogoś?- Zapytał Baekhyun opierając się o oparcie kanapy na której siedzieli.
            - Tak - powiedział z tajemniczym uśmiechem Heechul nie zdradzając nic więcej.
            - Czyli co? Chcesz mnie zastąpić?!- Wyjęczał Julien kiedy tylko Heechul powiedział mu o organizatorze,
            - Nie zastąpić tylko ulżyć. Pomyśl tylko, ona zajmie się cała ta lista, ty tylko będziesz musiał spojrzeć czy wszystko się zgadza, to ona będzie musiała myśleć kto usiądzie koło kogo a nie ty i ona będzie gubiła włosy kiedy jakaś modelka się nie pokaże. I będziesz mógł na nią krzyczeć tak jak ja krzyczałem na ciebie - powiedział zadowolony Heechul
            - Nie sadzę że będę chciał w sprawie krzyczenia być taki jak ty, raz nawet przez ciebie płakałem, dupku - mruknął urażony Julien kiedy Heechul tylko się do niego wyszczerzył. Julien westchnął ciężko. - No dobra może w sumie masz racje. Ja już mam wrażenie że serce zaraz mi wyskoczy przez gardło za każdym razem gdy jedziemy zobaczyć te sukienki - westchnął ciężko Julien. Heechul klasnął zadowolony w ręce.
            - To super. Przyjeżdża jutro i trzeba jej przygotować ten gościnny pokój bo będzie tutaj spała bo chce ja mieć na oku i w ogóle wiesz że ja czasami wpadam na pomysły w nocy a nie widzi mi się dzwonienie po nocach - powiedział Heechul wstając i ruszając do kuchni.
            - No tak lepiej jest wparować komuś do sypialni, to fakt - mruknął pod nosem Julien.- Jak ona się nazywa?- Zapytał jeszcze Julien widząc że Heechul zabiera połowę lodówki do góry więc kieruje się do pracowni.
            - Nie pamiętam! - Krzyknął tylko straszy a Julien jęknął głośno zatapiając się głębiej w kanapę.
Organizatorem pokazu mody została Zhang Liyin i na samym początku Julien myślał że zabije Heechula kiedy oni we dwoje szeptali do siebie na zmianę to po chińsku to po koreańsku. Dzięki Bogu okazało się że Liyin zna francuski i kilka inny języków więc ich współpraca nie była tak ciężką prócz tego że praktycznie w niczym się nie zgadzali.
            - Czy wy musicie się cały czas kłócić? Jesteście gorsi niż stare małżeństwo - westchnął Heechul pochylając się nad laptopem by sprawdzić zatwierdzoną już przez Juliena listę gości. Na samym początku jako gości honorowy widniał Baekhyun.
            - To nie moja wina że ona w ogóle nie wie co trzeba robić - mruknął Julien rzucając ostrożne spojrzenie siedzącej naprzeciw Liyin która na jego słowa spiorunowała go wzrokiem i wyszła z salonu. Heechul spojrzał najpierw na znikające w toalecie plecy Liyin a następnie na Juliena po czym uśmiechnął się szeroko zamykając laptopa.
            - Podoba ci się- powiedział tylko wielce zadowolony na co Julien zapowietrzył się starając się zaprzeczyć ale Heechul już ubierał buty.
            - Co... wcale nie, ale…gdzie ty się wybierasz?- Zapytał zakładając ręce na biodra. Po chwili obok niego pokazała się Liyin w takiej samej pozie. Heechul spojrzał na nich oboje nadal pochylony.
            - No… nie wolno mi już wyjść?- Zapytał lekko rozbawiony.
            - Chyba oszalałeś. Za dziesięć minut wyjeżdżamy by zobaczyć jak idą przygotowania sali i musisz jeszcze wybrać modelki, nigdzie nie wychodzisz - powiedziała Liyin wyrywając mu spod pachy laptopa ciągnąc do środka.
Heechul najbardziej na świecie nienawidził wybierać modelek do pokazu mody. Większość z nich była dla niego za chuda a gdy już znalazła jakaś odpowiednia nie podobało mu się jak wyglądała w jego stroju. Tym razem jednak Liyin i Julien wybrali modelki których Heechul nigdy na oczy nie widział i jak się okazało wszystkie należały do agencji modelingowej która dopiero niedawno została otwarta.
            - No ładnie, jeśli spodobają się innym twoje stroje, one staną się sławne a jak nie to mają przejebane - powiedział Baekhyun siedząc po turecku na stole obok którego stał Heechul. Julien przywiózł go na miejsce jakieś dziesięć minut temu bo Heechul zbliżał się do wpadnięcia w poważny stan histerii a Baekhyun był na tyle wyluzowany że pomagał Heechulowi się uspokoić. Starszy spojrzał ostro na Baekhyuna, który tylko się do niego uśmiechnął trącając go łokciem - Żartowałem przecież wiadomo, że będą sławne, zobacz tylko!- Powiedział pokazując jak dość niska na modelkę blond włosa dziewczyna zwiewnym krokiem szła w jednej z gotowych już kreacji. Jej uśmiech nie zbladł nawet kiedy jedna z kilkunastu szpilek wbiła się jej w ramię. Heechul kiwnął tylko głową.
            - Teraz będę musiał wybrać dziesięć z nich zdjąć z nich wymiary i poprawić sukienki - powiedział Heechul rozglądając się za swoim metrem krawieckim. Baekhyun wstawił rękę na której wisiał ciemnoszary metr uśmiechając się szeroko.
            - To powodzenia- powiedział rozbawiony kiedy już pozbawione jego sukni modelki stanęły tuż przed nim. Mimo że Baekhyun miał pójść już dawno został do samego końca pomagając Heechulowi wybrać modeliki i posłusznie spisując ich wymiary na tablet Juliena kiedy tamten wraz z Liyin kręcili się po sali sprawdzając czy wszystko idzie zgodnie z planem.
Do pokazu mody pozostawało coraz mniej czasu. Heechul wybrał się na obiad do miasta razem z Julienem, Liyin i Baekhyunem lecz praktycznie przez cały posiłek pozostał cicho nie odzywając się słowem kiedy pozostała trójka gadała w kółko co chwile przerywając sobie śmiechem. To był chyba pierwszy dzień odkąd Liyin przyjechała do Mediolanu gdy nie pokłóciła się z Julienem ani razu. Heechul może by im to złośliwie wypomniał ale w jego głowie przewijała się lista wszystkich rzeczy które powinien do tego momentu mieć zrobione i doszukiwał się w niej jakichkolwiek luk. Baekhyun podczas ich już któregoś z kolei kieliszka wina w końcu zauważył że coś jest nie tak.
            - A ty co tak cicho dziś, Heechul?- Zapytał upijając łyk wina. Wyrwany ze swoich myśli Heechul spojrzał po całej trójce uśmiechając się sztucznie.
            - Tak zastanawiam się czy wszystko jest okey- powiedział, po czym westchnął ciężko upijając trochę swojego wina.
            - Nic się nie martw, wszystko jest już załatwione, pozostało tylko upewnić się, że stoły, catering, sukienki i modelki za dwa dni będą na miejscu o odpowiedniej godzinie i wszystko będzie idealnie, tak jak chcesz- powiedział Julien. Heechul uśmiechnął się z ulgą. Skoro Julien twierdził, że wszystko jest okey tak musiało być. Na potwierdzenie słów Juliena, Liyin pokiwała jeszcze żywo głową upewniając w go w jego przekonaniu. Baekhyun uśmiechnął się widząc, że Heechul odrobinę się rozluźnił, po czym powrócili do swojej rozmowy.

Heechul już prawie zapomniał jak to jest być pod krawatem, kiedy dookoła dzieją się bardzo ważne rzeczy. Pokaz miał się zacząć za dwie minuty, Heechul biegał między modelkami i asystentkami by sprawdzić czy sukienki i akcesoria leżą tak jak należy i czy fryzury wyglądają tak jak trzeba. Julien i Lyin chodzili z rozpiskami i robili dokładnie to samo, co Heechul i chodź on wiedział, że na pewno, jeśli oni podeszli do tej modelki wszystko jest w porządku, mimo to i tak sprawdzał jeszcze po nich. W końcu wszystkie one ustawiły się w odpowiedniej kolejności a Heechul został za kulisami oglądając wszystko na ekranie.

Baekhyun siedział na zaszczytnym miejscu naprzeciwko wybiegu. Gdzieś pod jego nogami rozkładali się fotografowie, dookoła szeptano w przeróżnych językach, lecz jedno wiedział na pewno.
Heechul sprawił, że świat mody popadł w obłęd.
Gdzieś na prawo jakąś starsza wytworna kobieta szeptała gorączkowo po hiszpańsku do swojego towarzysza a imię Heechula padało w jej monologu, co chwila. Za nim jakaś młoda kobieta złośliwie przypominała wszystkim, naokoło że to pierwszy pokaz Heechula od paru lat, ale Baekhyun słyszał w jej głosie ciekawość. Ktoś dalej gorączkowo wymieniał wszystkie osiągnięcia Heechula i Baekhyun zdał sobie sprawę, że Heechul naprawdę był kimś. Jest kimś.
W tym momencie zaczął się pokaz. Jakaś kobieta zapowiedziała markę Heechula w kilku językach a z głośników zaczęła płynąć muzyka i wtedy rozbłysły światła. Pierwsze, co dostrzegł Baekhyun to to, że sukienki były naprawdę piękne. A później dostrzegł wyświetlane na ekranie za modelkami jego zdjęcia odpowiadające do każdej sukienki podpisane jego imieniem i nazwiskiem. Jego zdjęcie, małe obok wszystkich innych ukazało się na końcu, a po wielkich ogłuszających oklaskach na wybiegł wszedł Heechul.
Nie powiedział nic.
Uśmiechnął się tylko z wyższością i skłonił najlżej jak tylko się dało i z oklaskami dalej brzmiącymi w tle zszedł ze sceny.
Tak Baekhyun wyobrażał sobie sukces.
Heechul ostatni raz był w takiej sytuacji dość dawno, ale nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś wpychał go do ciemnego podejrzanego pomieszczenia gdzieś daleko od after party. Nie był to pierwszy raz, ale jak wspominał, było to dość dawno temu, więc nie mógł ukryć lekkiego zaskoczenia, kiedy znalazł się w całkowitych ciemnościach a zamek w drzwiach został przekręcony by uniemożliwić innym osobom wejście do środka. Jakaś rozsądna część jego umysły przypominała mu, że powinien spytać, co do kurwy nędzy tu się wyprawia, kiedy chwile temu jego pokaz osiągnął niewyobrażalny sukces, ale nie zdążył się wypowiedzieć. Miękkie usta Baekhyuna uciszyły nie tylko tą rozsądną część jego umysłu, ale także wszystkie pozostałe. Nim się obejrzał jego krawat i marynarka leżały na ziemi a koszula Baekhyuna była rozpiętą w całości. Później kolana Baekhyuna wydały stłumiony dźwięk, kiedy gwałtownie uderzyły o podłogę a Heechul został pozbawiony dolnych części ubrań. Chłód nie doskwierał mu jednak za długo, ciepłe wnętrze ust Baekhyuna sprawiło, że Heechul wciągnął głośno powietrze w płuca i wplątał palce w czarne loki chłopaka zamykając oczy. I tak nie było różnicy, nic nie widział w ciemnościach. Baekhyun zaczął szybciej poruszać głową a z jego gardła zaczęły wydobywać się ciche jęki. Heechul otworzył oczy by w ciemności dostrzec klęczącą przed nim sylwetkę Baekhyuna oraz to, że chłopak dotykał się w rytm ruchów swojej głowy.
- Kurwa, Baekhyun - syknął Heechul zaciskając swoje palce mocniej na włosach Baekhyuna
na co młodszy chłopak jęknął głośno. Chwile później Heechul doszedł w usta Baekhyuna, który wydał ostatni zduszony jęk dochodząc na swoją dłoń. Nastała chwila ciszy, w której Heechul zdyszany usłyszał tylko głośne przełknięcie, co sprawiło, że przymknął oczy i uśmiechnął się.
- Cóż - zaczął patrząc w dół a w ciemności dostrzegł świecące oczy Baekhyuna.- Tego się nie
spodziewałem.
Odpowiedział mu tylko szeroki uśmiech.

Baekhyun rozważał wyjęcie baterii z telefonu. Zanim jednak zdążył zastanowić się czy ten telefon odebrać, przed jego oczami znalazła się dłoń o długich palcach, wyrwała z jego dłoni telefon i z głośnym jęknięciem rozebrała go na części pierwsze poprzez rzucenie w ścianę. Baekhyun dalej zamroczony snem zamrugał kilkakrotnie oczami by spojrzeć w bok na blond czuprynę wystającą z kołdry.
- Co do kurwy?- Zapytał. Ta sama ręką, która rzuciła jego telefonem teraz znalazła się
na jego twarzy a potem na włosach, po których zaczęła go klepać.
- Zamknij się i śpij - powiedział zagłuszony przez poduszkę Heechul. Baekhyun obrócił się na
brzuch tak, że w połowie jego ciało leżało na ciele Heechula, który wydał zadowolony dźwięk.
- Wstawaj staruszku musisz mi kupić nowy telefon - szepnął mu do ucha Baekhyun, po czym
ugryzł go w szyje i zanim Heechul zdążył go uderzyć Baekhyun już szedł w stronę łazienki. Heechul przez sekundę miał okazję przyglądania się nagim pośladkom chłopaka, po czym zasłonił się kołdrą i poszedł spać dalej.

Po tym jak do obudzenia Heechula został zaangażowany Julien, Baekhyun zabrał go do centrum by kupił mu telefon.
- Masz wystarczająco pieniędzy by samemu go sobie kupić. Kim ja jestem? Sugar daddy?-
Mruknął pod nosem Heechul, kiedy Baekhyun praktycznie na nim wisiał przed kasą.
- Cóż niektórzy uznaliby cię za niego, ale nie sypiam z tobą dla kasy, więc nie jesteś. Poza tym to ty nim rzuciłeś o ścianę nie ja - dodał młodszy chłopak, po czym uśmiechnął się do zdezorientowanego sprzedawcy. Heechul jęknął cierpiętniczo, ale zapłacił za nowy telefon, po czym oboje wyszli ze sklepu. Po drodze Heechul wszedł do swojego sklepu, aby dowiedzieć się, że za kilka dni zostanie zamknięty ze względu na wyprzedanie towaru.
- Ostatnią sukienka zostanie sprzedana za niewyobrażalnie wysoka cenę. Licytacja zaczyna
się od czterystu tysięcy - powiedziała mu ekspedientka podekscytowanym tonem. Heechul pokiwał zadowolony głową. Baekhyun w czasie, gdy Heechul rozmawiał z kierowniczką sklepu rozejrzał się po nim. Naprawdę wyglądał jakby miał zaraz zostać zamknięty. Jedna sukienka stała tylko na środku sklepu tak by przez oszklone ściany można było ją dostrzec z każdej strony. Była to sukienka zainspirowana burzowym zdjęciem Baekhyuna. Fioletowa satyna wyglądała tak kusząco, ale Baekhyun w ostatniej chwili powstrzymał się przed dotknięciem. Dobrze wiedział, że ten materiał nie jest ze sobą zeszyty. Nadal czeka na wymiary tego, kto wygra licytację. Obejrzał się na Heechula, który uniósł brwi w geście albo irytacji albo zdenerwowania, po czym jego telefon zawibrował.

Numer *********
Dziś o jedenastej wieczorem.

Baekhyun jeszcze raz spojrzał na Heechula, który teraz też na niego patrzył. Posłał mu, więc słodki uśmiech i chowając telefon do kieszeni ruszył w jego stronę.

- Co słychać u Baeka? - Zapytał Julien, kiedy Heechul odkładał czyste naczynia na swoje
miejsce.
- Sam go zapytaj - mruknął na to starszy odkładając ostatni talerz.
- Jakby odbierał ode mnie telefony…- Zaczął Julien a Heechul odrzucił głowę do tyłu
wydając z ust udręczone westchnienie.
- Dobrze, nawet bardzo. Cały czas dzwonią do niego w sprawie nowych zdjęć, ale na razie
cytuje “ nie ma na to ochoty”, więc… to tyle - zakończył Heechul dołączając do Juliena na kanapie. Młodszy chłopak właśnie skończył pisać wiadomość. - To Lyin? - Zapytał. Julien posłał mu oburzone spojrzenie, ale widząc wzrok Heechula tylko wzruszył ramionami. Heechul wyszczerzył w uśmiechu zęby.
- Przyganiał kocioł garnkowi - burknął tylko Julien na widok nadal zadowolonej miny
Heechula. W ciszy przesiedzieli kolejne dziesięć minut, gdy telefon Juliena zawibrował i chłopak wyszedł porozmawiać z Lyin. Heechul w tym czasie ruszył do góry do swojego pokoju i zaczął pracować nad kolejną suknia.

Przez następne kilka dni Heechul niewiele widział Baekhyuna. Zapraszał go do siebie do mieszkania, ale nie było go w środku. Heechul dzwonił do niego, ale nie odbierał. W nocy, kiedy spał w jego łóżku budził go, gdy głośno wdrapywał się do łóżka, przyciskał się do jego pleców. Czasem zaczynał robić coś więcej, ale zanim Heechul zdążył się odwrócić by poddać się jego delikatnym dłonią chłopak zasypiał a Heechul nad ranem obudził się sam w jego łóżku.

- Pewnie robi zdjęcia. No wiesz wschody słońca, zachód w nocy to całkiem fajne rzeczy do
zobaczenia- zaczął Julien, kiedy robił Heechulowi kawę. Lyin siedziała obok niego, przyjechała z wizytą i jak dobra kochająca dziewczyna po dwóch miesiącach nie widzenia swojego chłopaka obraziła się na niego w drugim dniu jej wizyty. Ale za to upiekła ciasto. Lyin prychnęła na słowa Juliena.
- Widziałam Baekhyuna wczoraj - powiedziała a Julien i Heechul spojrzeli na nią zaskoczeni.
Jej spojrzenie z wkurzonego złagodniało, kiedy wylądowało na Heechulu. - Był z jakimś gościem, wyglądał na pijanego- powiedziała. Heechul zmarszczył brwi. W nocy nie czuł alkoholu od Baekhyuna, ale fakt, że Lyin widziała go w mieście świadczyło, że zwyczajnie ignorował telefony Heechula, co wprawiło go w złość.
- Musisz z nim pogadać, nie wyglądał najlepiej - dodała Lyin i w końcu pozwoliła
by Julien usiadł obok niej. Heechul wziął łyk kawy i potarł skronie. Czekało go dzisiaj nocne czatowanie na własnego chłopaka.

Kiedy Baekhyun pojawił się w swoim mieszkaniu po drugiej w nocy starając się być cicho, co wychodziło mu dość nieudolnie, nie mógł ukryć zaskoczenia, jakie wywołał w nim widok Heechula z książką na kanapie. Nie śpiącego.
- Wróciłeś - stwierdził zwyczajnie Heechul czytając prawdopodobnie ostatnie kilka zdań po
czym zamknął książkę i spojrzał na Baekhyuna. Próbował się doszukać jakiś znaków tego, że jest pijany czy czegokolwiek, ale Baekhyun tylko wyglądał na lekko zmęczonego i zdyszanego pewnie przez wchodzenie po schodach.
- Czemu nie śpisz?- Zapytał Baekhyun mrużąc oczy przez ostre światło lampy.
- Gdzie ty wychodzisz? Nie rozmawialiśmy chyba od…- Heechul zastanowił się
chwile.- Nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz z tobą rozmawiałem albo widziałem cię w dzień.- Skończył Heechul i chodź bardzo nie chciał w jego głosie zabrzmiała delikatna nuta zmartwienia a w jego oczach na krótko zabłysnął strach. Na szczęście Baekhyun usłyszał tylko zmartwienie w jego głosie, więc westchnął ciężko odkładając aparat na fotel.
- Robię zdjęcia całe dnie. Wiesz, na początku odpuściłem sobie trochę to wszystko, ale w
końcu trzeba się zabrać do pracy, bo ty też nie przestajesz pracować i pomyślałem, że wiesz- Baekhyun zaciął się na chwile jakby szukając odpowiednich słów.- Jak zarobię wszystko szybko to wtedy będę miał więcej wolnego czasu… dla ciebie- dodał jeszcze cicho i Heechul nie był w stanie powstrzymać głupiego uśmiechu, który na sekundę wstąpił na jego usta. W następnej sekundzie przypomniał sobie, że nie jest cholerną zakochana nastolatka i tylko westchnął ciężko.
- Mógłbyś jednak odpowiadać na telefony. Gdyby nie fakt, że Lyin widziała cię dziś na
mieście zadzwoniłbym na policję - mruknął tylko biorąc Baekhyuna za rękę by zaprowadzić go do sypialni. Chciał mu się tak cholernie spać. Baekhyun uśmiechnął się dziwnie, w sposób, w jaki Heechul nie był w stanie rozszyfrować, po czym pokiwał głową.
- Postaram się, teraz chodźmy spać - powiedział, po czym wskoczył na Heechula tak, że
razem upadli na łóżko przy akompaniamencie zbolałego jęku Heechula.

Przez następne kilka dni Baekhyun bywał w domu podczas dnia i nawet miał chwile czasu by wyjść gdzieś z Heechulem chodź jego telefon nie przestawał dzwonić. Heechul cieszył się, że w końcu ma wenę i chęć do powrotu, jego zdjęcia stawały się coraz lepsze i był on strasznie dumny chodź jak zwykle tego nie pokazywał. Julian był tym, który okazywał emocje beztrosko, więc robił to także za Heechula.
- Nie wierzę, że kupili tę sukienkę za tyle pieniędzy… na twoim miejscu już bym nigdy nie
podnosił ołówka z przymusu - powiedział Baekhyun leżąc na łóżku Heechula, podczas gdy starszy szkicował kolejny projekt. Baekhyun właśnie czytał artykuł o rekordowej cenie sukienki - sukienki Heechula.
- Mam taki zamiar. Ja nic nie robię z przymusu - powiedział cicho Heechul wymazując
coś z kartki. Baekhyun tylko mruknął na znak, że się zgadza i zapadła między nimi cisza.
- Macie jakieś słodycze?- Zapytał nagle Baekhyun siadając. Heechul tylko pokręcił
głową.- Idę do sklepu więc, chcesz coś?- Zapytał oplatając ręce wokół ramion Heechula.
- Nie dzięki, ale kup coś dla Juliena bo się obrazi - powiedział wymieniając ołówek na
cienkopis.
- Okey - powiedział jedynie Baekhyun pozostawiając krótki pocałunek na policzku
Heechula, po czym wyszedł z ich domu. Przez kolejne kilka minut w pokoju panowała totalna cisza, po czym została przerwana przez krótki dźwięk wiadomości. Heechul sięgnął po swój telefon, ale to nie on dostał wiadomość. Niedaleko leżał telefon Baekhyuna. Heechul wziął go do ręki by sprawdzić czy to na jego telefon przesłano wiadomość czy czasem Julien nów nie zostawił gdzieś jednego ze swoich telefonów w jego pokoju. Stuknął w ekran i powitało go lekko przyciemnione zdjęcie jego i Baekhyuna. Na samym dole widniała treść wiadomości, którą otrzymał Baekhyun od numeru, który nie miał nazwy. Heechul nie miał zamiaru jej czytać, ale tekst zawierał tylko ulice i godzinę. Sekundę później, kiedy Heechul miał już odłożyć telefon przyszła następna wiadomość o treści “Tylko się nie spóźnij, jestem niecierpliwy”. Heechul zmarszczył brwi i odłożył telefon na miejsce nieświadomie zaciskając mocno dłoń na cienkopisie, który trzymał w ręce. Spojrzał na sukienkę, którą została zainspirowana nowym zdjęciem Baekhyuna i zmrużył oczy. Wypuścił ciężko powietrze i odłożył wszystko biorąc do ręki swój telefon. W tym momencie z naręczem słodyczy do pokoju wszedł Baekhyun.
- Zapomniałem telefonu, Jezu - jęknął ruszając w stronę Heechula. Wziął swój telefon i
spojrzał na mężczyznę chowając urządzenie do kieszeni. - Skończyłeś już?- Zapytał przyglądając się starszemu uważnie. Jakby wyrwany z głębokiego zamyślenia Heechul kiwnął głową i uśmiechnął się lekko.
- Tak, chodźmy do ciebie- powiedział chowając swój telefon do kieszeni. W salonie Baekhyun zostawił kilka słodyczy dla Juliena i oboje udali się do apartamentu Baekhyuna.

Koło godziny dwudziestej drugiej, kiedy oboje już leżeli w łóżku Baekhyuna Heechul poczuł jak młodszy mężczyzna wstaje i zabierając zapewne telefon cicho wydostał się z sypialni a później z mieszkania. Heechul otworzył oczy w momencie, kiedy drzwi mieszkania zamknęły się z cichym kliknięciem i przez kolejne dziesięć minut leżał nieruchomo w łóżku. Później powoli ubrał się i używając zapasowych kluczy od Baekhyuna wydostał się z mieszkania i udał na ulice, która smsem dostał Baekhyun. Po pół godzinnym spacerze w dość chłodnym nocnym Mediolanie, Heechul usłyszał dźwięki, które można było rozpoznać tylko, jako jakąś uliczną imprezę. Kiedy wychylił się zza rogu w ślepej uliczce między jednym a innym blokiem paliło się ognisko. Na zamkniętych śmietnikach siedzieli młodzi ludzie, niektórzy kręcili się dookoła prowizorycznego ogniska, które roznosiło dookoła siebie zapach śmieci, dzięki którym powstało oraz zduszony odurzający zapach alkoholu, którym było podsycane. W tle płynęła ciężka, ale erotyczna muzyka pasującą do całej scenerii obskurności i obsceniczności. Na początku Heechul uznał, że fakt to byłoby dobre zdjęcie, które mógłby uwiecznić ktoś tak utalentowany jak Baekhyun. Zrobił zdjęcie tej scenerii, bo wydawała mu się dziwacznie piękna i kiedy zdjęcie zniknęło z jego ekranu na nim wyświetlił się aktualny obraz i wtedy Heechul poczuł coś, czego dawno już nie czuł. Miażdżący klatkę piersiową ból, kiedy przez obiektyw aparatu w swoim telefonie widział Baekhyuna z czymś, co nie było papierosem w ustach i przyssanym do jego nagiej piersi facetem. Baekhyun wypuścił gęsty obłok dymu z ust i zaśmiał się sie by po chwili zostać uciszonym przez owego mężczyznę, który niedawno zostawiał mokre ślady na jego piersi. Oboje siedzieli na jednym ze śmietników, teraz praktycznie leżeli, ale Heechul po prostu patrzył. Nie przez chwile, to trwało już kilka minut i nie wiedział na początku, czemu nie może oderwać od nich wzroku. Na pewno nie podnieciła go wizja własnego chłopaka obściskującego się z jakimś obcym facetem. Dopiero po solidnych dziesięciu lub nawet piętnastu minutach, kiedy jedne dłonie wylądowały w spodniach kogoś innego a drugie szarpały mocno za włosy Heechul odwrócił się i zdał sobie sprawę, czemu tak długo patrzył.
Nie był w stanie uwierzyć w to, co widział.

Heechul nie pamiętał jak dostał się do mieszkania Baekhyuna, ale w środku jeszcze nadal głupio i naiwnie wyciągnął swój telefon i wyświetlając zdjęcie, które zrobił przybliżył je na jeden śmietnik jakby spodziewając się, że zobaczy tam kogoś innego. Kiedy piękna twarz Baekhyuna nadal była okrutnie wyraźna ze skrętem w ustach i nagą piersią, Heechul wyłączył swój telefon rozebrał się i położył do łóżka czekając tak jak codziennie aż Baekhyun wrócić do domu.

Heechul poczuł jak Baekhyun kładzie się do łóżka i teraz zrozumiał, że dziwny zapach, jaki od niego czuł to zapewne marihuana. Mimo że chłopak po chwili popadł w głęboki sen oczy Heechula nie zamknęły się ani na chwile. W jego głowie toczyła się bitwa. Jak w filmach przy uszach stal diabeł i anioł. Diabeł śmiał się i mówił, że był głupi. Wiedziałem, że tak będzie. Mówiłem, że tak się to skończy. Z drugiej strony anioł próbował znaleźć jakieś wytłumaczenie, ale diabeł nie musiał być nawet złośliwy by zaprzestać ratowania sytuacji przez anioła. Wystarczyła prawda.
Baekhyun go zdradził.
Zapewne nie jeden raz.
Bo od jak dawna wracał tak późno do domu? Heechul nie potrafił teraz określić dokładnej ilości dni.
Przeklinał się w myślach, że myślał, że może tym razem mu się udało. Nie mógł uwierzyć, że pozwolił by Baekhyun zmienił jego życie tylko po to by potem je zniszczyć. Zastanawiał czy ich związek coś dla niego znaczył. Czy znaczył chodź część tego, co znaczył dla Heechula.

Kiedy słońce nieśmiało zaczęło wschodzić, Heechul zrzucił ze swojego boku ramię Baekhyuna, ubrał się, obszedł całe jego mieszkanie zabierając swoje rzeczy, po czym wyszedł.

Julien był poważnie zaskoczony faktem, że Heechul siedział na kanapie, kiedy on wstał. Niepewnie spojrzał na zegarek nie będąc w stanie uwierzyć, że mógł spać tak długo by Heechul już był w domu. Ale nie. Jego zegarek wciąż pokazywał kilka minut po ósmej godzinie, o której zazwyczaj się budził a Heechul dalej leżał w łóżku praktycznie nieżywy. Tyle, że teraz siedział na kanapie i oglądał telewizję chodź jego oczy nie rejestrowały tego, co działo się na ekranie. Kiedy w końcu dostrzegł Juliena stojącego dalej na ostatnim stopniu schodów wyłączył telewizor i wstał rozprostowując i tak pogniecione spodnie.
- Pakuj się. Wyjeżdżamy - powiedział mijając go na schodach. Julian spojrzał za nim, po czym stwierdził, że najpierw zrobi im obu kawy a potem dowie się całej reszty.

Od: Baek
Hej, gdzie jesteś?

Od: Baek
Heechul co się stało nie widziałem cię od wczoraj. Odbierz telefon.

Od: Baek
Julien nie odbiera. Co się dzieje do jasnej cholery?

Od: Baek
Zabrałaś swoje rzeczy z mojego mieszkania

Od: Baek
Jadę do ciebie

Do: Baek
Nie

Od: Baek
Wow… odezwałeś się po 5 dniach. Po prostu… wow. I tak przyjadę

Do: Baek
Nie ma mnie w domu

Od: Baek
To gdzie jesteś? Czemu Julien nie odbiera?

Od: Baek
?? Co do kurwy Heechul?!

Do: Baek
Kazałem mu nie odbierać. Daj mu spokój

Od: Baek
Dlaczego?

Od: Baek
Heechul do kurwy nędzy sprzedaliście dom?! Co się stało do cholery?!

Do: Baek
Nie pisz do mnie już.

Od: Baek
Co? Dlaczego?! Heechul powiedz mi, o co chodzi nie zachowuj się jak dziecko!

25 nieodebrane połączenia od: Baek
29 nieodebrane połączenia od: Byun
30 nieodebrane połączenie od: Byun

- Ja pierdole, Heechul! - To były pierwsze słowa, jakie wypowiedział Baekhyun gdzie Heechul w końcu odebrał telefon.- Gdzie jesteś? Nie odzywasz się od 2 tygodni. Co się stało do kurwy nędzy?!- Krzyczał.
- Baekhyun- zaczął spokojnie Heechul. - Czy to, co było między nami miało jakieś znaczenie dla ciebie? Czy wszystkich swoich chłopaków zdradzasz na śmietniku?- Zapytał. Po drugiej stronie zaległa cisza. A potem Baekhyun roześmiał się. Heechul wziął głęboki wdech.
- To o to chodzi? To wszystko przez to, że wychodziłem ze znajomymi?- Zapytał
Baekhyun. Heechul nie odpowiedział.- Słuchaj, nie wiem, co dla ciebie znaczyło to, co mieliśmy, ale dla mnie… dla mnie to znaczyło tyle, że zawsze miałem, z kim się pieprzyć i z kim gdzieś wyjść. - Powiedział a Heechul spojrzał przez okno nie odzywając się. Baekhyun znów zaśmiał się krótko.- Wybacz, że myślałeś, że dostaniesz ode mnie coś więcej, ale ja… ja nie bawię się w związki. Myślałem, że wiesz. Było fajnie i w ogóle, ale… związki nie są dla mnie.- Powiedział.
- Nie wiedziałem- odpowiedział Heechul i Baekhyun zamilkł, bo nawet przez delikatnie
zniekształcony przez telefon głos Baekhyun słyszał ból w jego głosie.
- No cóż- zaczął Baekhyun.
- Tak, no cóż. Nie utrzymujemy już kontaktów i przestań męczyć mnie i Juliena
telefonami- powiedział chłodno Heechul. Miał ochotę płakać, ale postanowił tego nie robić.
- Męczyć? Ja pierdole Heechul martwiłem się rozumiesz?! Może i nie chce żyć z tobą do
końca dni jak pieprzone szczęśliwe małżeństwo, ale jednak się martwiłem i… ty skurwielu mówisz, że-!
Heechul położył telefon na stole widząc, że po chwili ekran znów rozjaśniał i nazwisko, Baekhyuna pojawiło się na ekranie. Znów wyjrzał przez okno. Marsylia może być dobrym miejscem.
Heechul zastanowił się chwile nad tym, co powiedział Baekhyun nadal ignorując wciąż dzwoniący telefon. Nie, nie domyślił się, że Baekhyun nie chciał od niego nic więcej niż seks. Myślał… myślał, że to wszystko coś dla niego znaczyło. Tak samo jak dla Heechula, który teraz zacisnął mocno szczęki powstrzymując się od płaczu. Spojrzał na siebie w lustrze.
- Ogarnij się Kim to tylko pieprzony dzieciak - powiedział na głos a w myślach dodał
który złamał ci serce i to straszne jak bardzo mocno to boli. Zostawił telefon na stole ruszając do kuchni na wołanie Juliena.

Kilka miesięcy później

Heechul naprawdę próbował nie wybuchnąć rozmawiając przez telefon. Ten cholerny dostawca upierał się z nim, że umówili się na dostawę materiału za tydzień a Heechul jak nic miał napisane w kalendarzu, że jutro materiał już powinien być na miejscu. Zatrzymał się by w swoim rozwścieczonym stanie nie rozdeptać jakiegoś niewinnego dziecka lub drobniejszego człowieka, kiedy jego spojrzenie spoczęło na reklamie pobliskiej galerii sztuki. Imię i nazwisko Baekhyuna wręcz go oślepiało. Jego uśmiechnięta twarz także. Heechul rozłączył się przerywając w pół słowa Włochowi po drugiej stronie linii by przyjrzeć się ogłoszeniu. Jego serce znów zakuło boleśnie. Dalej nie mógł uwierzyć, że kochał tego dzieciaka tak bardzo, że nawet, gdy widział jego zdradę próbował go usprawiedliwić, tak bardzo, że płakał przez niego, a Heechul nie płakał od bardzo dawna. Kochał tak bardzo, że nawet teraz był z niego dumny, że jego kariera idzie pełną parą. Był dumny i wściekły. Zerwał plakat i wyrzucił go do pobliskiego kosza. Już był zły na tego dostawcę a ten widok go rozsierdził. Ale po chwili przypomniał sobie, dlaczego ten dzieciak sprawił mu tyle cierpienia. Bo zwyczajnie go wykorzystał. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze tuż obok kolejnego plakatu, po czym zmarszczył brwi.
- Jebać to. Jebać go - powiedział, po czym zadzwonił do dostawcy. Nie miał czasu na tego
chłopaka. Julien brał ślub musiał uszyć mu garnitur i zaprojektować suknie, dla Liyn.
Jebać go
Mimo to jego serce nadal kuło boleśnie. Ale nie miał czasu się tym przejąć.




Wiem, długo mnie nie było, mam nadzieje że mimo iż trochę inne i trochę dziwne to wam się podobało. Jakby ktoś chciał dowiedzieć się więcej, zapraszam Tutaj.
Do zobaczenia,
G.G