Tytuł: "Wieczna miłość"
Paring: EunHae (Super Junior)
Gatunek: Angst, AU
Autor: Gomili.Giza
- Hyukjae! Hyukjae!- Mały chłopiec rozglądał się
zdenerwowany. Nigdzie nie widział swojego przyjaciela. Wstał roztrzęsiony
rozglądając się po środku piaskownicy.
- Donghae?- Kilka miesięcy starszy chłopiec wyszedł zza kawałku muru, który
odgradzał plac zabaw od ulicy. Donghae szybko wybiegł z piaskownicy mało nie
potykając się o jakiś większy kamień i rzucił się chłopcu w ramiona.
- Coś się stało?- zapytał przestraszony Hyukjae klepiąc chłopca po głowie.
Donghae pociągnął nosem.
- Gdzie byłeś?- szepnął wtulony w ramie przyjaciela.
- Mama zawołała mnie na chwile.- powiedział Hyukjae dalej uspokajająco klepiąc
chłopca po plecach.
- Aha. Proszę, nie odchodź tak bez słowa. Musze cię chronić.- powiedział
Donghae patrząc w oczy przyjaciela. Hyukjae uśmiechnął się pokazując dziąsła i
potargał czarną czuprynę przyjaciela.
- Dobrze. To się już nie powtórzy.- powiedział.
~~
- Donghae! Aish! Pomocy!- krzyknął Hyukjae. Dwunastoletni Donghae pojawiał się
niemal natychmiast przy przyjacielu. Jego zmartwione oczy spojrzały na skulona
postać w rogu.
- Hyukjae! Co się stało?!- krzyknął. Jego serce przyspieszyło. Tak bardzo się
bał.
- Pomóż mi.- szepnął Hyukjae. Donghae spojrzał przestraszony w tak samo
przerażone oczy przyjaciela.- Zabierz tego robaka.- pisnął. Donghae odetchnął z
ulga i namierzył wzrokiem niewielkiego czarnego żuczka na środku dywanu. Wziął
ze stołu szklankę i kawałek kartki, po czym naczyniem nakrył zwierzątko pod
spód wsuwając kartkę. Niedługo po tym robak był daleko od Hyukjae. Straszy
wstał z podłogi otrzepując ubranie i uśmiechnął się zmieszany do niewiele
młodszego przyjaciela.
- Nie znoszę robaków- powiedział. Dongahe roześmiał się.
- Wiem. Będę cię przed nimi chronił przez wieczność- odparł wesoło.
~~
Dwudziesto letni Donghae siedział w pokoju ściskając mocno piłkę do nogi to raz
rozluźniając uścisk. „Dlaczego on zawsze nic mi nie mówi?”- pomyślał
zdenerwowany chłopak. Dobre trzy godziny temu skończył się trening piłki
nożnej, po czym Hyukjae oświadczył, że musi na chwile wyjść i tyle go wszyscy
widzieli. Donghae nienawidził tego. Spojrzał na zegarek. Wydawało mu się, że
czas leci tak strasznie wolno. Po chwili usłyszał upragniony skrzyp klamki i
już zerwał się z łóżka. Już chciał krzyczeć, kiedy po prostu go zatkało.
Hyukjae z tortem w ręce wraz z zapalonymi świeczkami wszedł do pokoju
a za nim kilku znajomych.
- Sto lat! Sto lat!- zaczęli a Donghae miał ochotę się gdzieś schować.
Nienawidził tej piosenki. Zwłaszcza, kiedy śpiewano ją specjalnie dla niego.-
Niech żyje nam! Kto? Donghae!- Brawa. Tak, on też zaklaskał. Zawsze nie
wiedział, co ma zrobić z rekami. Po chwili tort pojawiał się niebezpiecznie
blisko jego twarzy. Spojrzał w oczy Hyukjae w których odbijały się płomyki
świeczek.
- Pomyśl życzenie i dmuchnij!- powiedział entuzjastycznie. Wiedział, że jego
przyjaciel powstrzymywał się ostatkiem sił by nie podskakiwać delikatnie.
- Czy dobrym życzeniem będzie żebyś mnie nie zaskakiwał?- zapytał a wszyscy się
zaśmiali a uśmiech Hyukjae poszerzył się. Tak bardzo kochał ten uśmiech.
- Dmuchaj nie gadaj!- ponaglił go. Donghae wziął głęboki wdech, po czym
zdmuchnął świeczki.
- Co pomyślałeś?- zapytał szybko przyjaciel podając tort komuś innemu.
- By być przy tobie przez wieczność.- powiedział. Hyukjae spojrzała na niego
spod przymrożonych powiek, po czym zaśmiał się przytulając go mocno i składając
życzenia.
~~
Hyukjae patrzył na Donghae. Był zdezorientowany. Pamiętał te wspomnienia. Były
tak realne. I te słowa. Będę cię
chronić lub przez wieczność.
Teraz zdał sobie sprawę jak Donghae często wypowiadał do niego te słowa. Nie
przejmował się nimi. Gdyby zaczął mówić tak do niego od jakiś pięciu lat
zacząłby coś podejrzewać, ale to… To było od samego początku. Wydawało mu się,
że pierwsze słowa, jakie Donghae do niego wypowiedział to właśnie będę cię chronić. Spojrzał na
przyjaciela. Hyukjae bał się. Hae widział to w jego oczach.
- Jak mogłeś mi o tym nie powiedzieć?- zapytał najpierw spokojnie. Po chwili
dostrzegł w oczach Hyuka złość i strach.- Wiesz jak ja się teraz czuje?!-
krzyknął. Był przestraszony. I zły.
- Nie powiedziałem o tym nikomu!- odkrzyknął szybko, lecz po chwili szybko się
uspokoił.- Ja… ja chciałem po prostu cię chronić.- dodał już spokojniej.
Hyukjae spojrzała na niego. Uspokoił się.
- Czyli to prawda?- zapytał. Dalej nie był pewny czy dobrze słyszał. Donghae
pokiwał głową patrząc wprost w jego oczy.- Jesteś aniołem stróżem?-
zapytał a widząc kiwniecie ze strony Donghae westchnął.- Jak to?- zapytał znów.
Hae spojrzał z nadzieją w jego oczy.
- Jestem twoim aniołem stróżem. Będę cię chronił. Przez wieczność.- powiedział.
Znów to samo. Te same słowa. Tak dobrze mu znane. Hyukjae uśmiechnął się mimo
woli. Widząc ten uśmiech Donghae poczuł, że kamień spadł z jego anielskiego
serca. Tak bardzo go kochał. Wiedział to. I wiedział co przez to go czeka.
- Na zawsze?- zapytał śmiejąc się Hyukjae.
- Tak. Na zawsze.- powiedział. Kłamał. Pierwszy raz skłamał. Ale on nie mógł
wiedzieć, co Donghae do niego czuje. Coś więcej niż anielski obowiązek. Dużo
więcej niż przyjaźń.
- Hyukjae. Musze ci coś powiedzieć.- Nie mógł długo z tym czekać. Bał się. Tak
bardzo. Minęło kilka miesięcy odkąd Hyuk dowiedział się, kim jest Donghae.
Chłopak czasem śmiał się niewiadomo czemu. Później tłumaczył, że przypomina
sobie takie momenty, kiedy Donghae powtarza zawsze to samo. Hae nie wiedział, o
co mu chodzi. Co pałęta się po tej ślicznej główce. Hyukjae wyjrzał zza drzwi
dzielących przedpokój od salonu. „Jest taki uroczy”- pomyślał Donghae
uśmiechając się szerzej mimo zdenerwowania.
- Co jest mój aniele?- zapytał w podskokach znajdując się przy Donghae.
Dwadzieścia pięć lat. Hyukjae nadal jest dzieckiem. Donghae uwielbiał, kiedy
Hyukjae do niego tak mówił. Mój
aniele.
- Jest coś, co musze ci powiedzieć.- mruknął cicho patrząc na podłogę.
- Co? Bóg cię zabiera do siebie i nie będę mógł cię widywać?- zapytał ze
śmiechem. Dongahe spojrzał w jego oczy.
- Kocham cię.- powiedział szybko. Hyukjae spojrzał na niego zaskoczony.
- Czyli to nie sprawa boska.- mruknął. Donghae chciał go pobić w tej chwili. Dlaczego
sobie z niego żartował?- Nie powinieneś czasem?- zapytał. Hae spojrzał na niego
zdezorientowany.- No…jesteś aniołem…stworzeniem boskim…Bóg jest miłością i
takie tam?- zapytał. Donghae ostatkiem sił powstrzymał się żeby nie uderzyć
siebie i jego. Hyuk tylko grał. Denerwował się. To co powiedział zaszokowało
go. Starał się trochę rozładować atmosferę. „Co teraz?”- pomyślał Hyukjae
patrząc na wkurzone oczy swojego anioła.
- Hyukjae…- warknął cicho.
- Wiem! Przepraszam.- powiedział szybko.- Ja…- podrapał się po głowie.
Stwierdził, że ostatnimi czasy zbyt często miewa takie poważne rozmowy. Po
chwili namysłu zdecydował, co powie.- Też cię kocham Donghae. Od dawna.-
powiedział i spojrzał w oczy przyjaciela. Piękne. Lśniące miłością. Uśmiechnął
się i przytulił go mocno.
Donghae oplótł niezdarnie rekami szyje Hyukjae. Cieszył się. I bał
jednocześnie. Po chwili poczuł delikatne muśnięcie na swoich wargach. „ Jego usta są
takie delikatne. Miękkie. Ciepłe. Smakują … tak ciężko to określić. Są
doskonałe. Jak narkotyk”- pomyślał przyciągając chłopaka bliżej. Hyukjae czuł
jak drży w jego ramionach kiedy mocniej napierał na jego wargi. „ Wiec tak
smakują jego usta? Niebiańsko”- pomyślał i aż uśmiechnął się na to porównanie.
Po chwili ich usta rozłączyły się. Łapali łapczywe oddechy.
- Teraz będziemy razem? Na zawsze?- zapytał Hyuk patrząc w oczy Donghae. Tego
się obawiał najbardziej.
- Myślę, że nie mogę zostać z tobą na zawsze.- powiedział z lekkim uśmiechem. Hyukjae
spojrzał na niego odsuwając się lekko.
- Czy anioły nie mogą żyć wiecznie?- zapytał.
- Chciałbym…- powiedziałem cicho. Hyukjae spojrzał na niego przestraszony.
- Jak to?- zapytał. Hae westchnął.
- Miłość…miłość miedzy człowiekiem a aniołem jest zabroniona. Nie może istnieć.
Jedno z nas musi umrzeć.- powiedział Donghae patrząc w przestraszone oczy
Hyukjae.- I będę to ja.- dodał. Hyukjae czuł, że do jego oczu napływają łzy.
Dopiero co odlazł miłość. Przed chwilą całował jego usta sądząc, że będzie z
nim na zawsze. Przecież jest jego aniołem wiec musi z nim być na zawsze. Mylił
się? Znów?
- Kiedy ja…Ja naprawdę cię kocham. Nie odchodź.- powiedział czując, że Donghae
zaraz odejdzie. Że zostawi go i umrze. A on będzie cierpiał. Nie mógł na to
pozwolić. Czuł, że łzy spływają po jego policzkach. Poczuł ciepłe usta na
swoich. Poczuł prąd przechodzący przez całe ciało, kiedy Donghae przejechał
palcami po jego szczęce. Chciał więcej.
- Musze umrzeć- powiedział Donghae odsuwając się delikatnie. Hyukjae wiedział,
że w cale nie musi. „Dlaczego ludzie, których kochamy ryzykują dla naszego
dobra?”- pomyślał patrząc w piękne święcące oczy Hae.- Kocham cię.- powiedział
i złożył ostatni delikatny pocałunek na jego wargach. Odsunął się. Blask
oślepił Hyukjae. Czuł ciepło płynąc od owianego niebieskim blaskiem Donghae. Z
każdą chwila ciepło znikało a w pokoju robiło się coraz zimniej. Po
chwili został sam. Sam ze swoją miłością do kogoś, kto nie istniej. Płacz.
Szloch. Głośny huk. Klęczał na ziemi tuż obok ciała swojego ukochanego. Tak
bardzo zimnego. Tak chorobliwie bladego. Bez życia. Załkał głośno przytulając
się do zimnej klatki Donghae.
- Tak bardzo cię kocham- powiedział dotykając jego zimnego policzka.- Miałeś
mnie chronić!- krzyknął, po czym ucałował zimne wargi.- Przez wieczność- załkał
przytulając zimne cało. Odszedł. Jego miłość odeszła tak szybko jak przyszła.-
Będę cię zawsze kochać. Przez wieczność- dodał cicho. Jego słowa odbiły się od
ścian niemą obietnicą.
Cóż mogę powiedzieć. Opowiadanie trochę fantasy nie? Dobra co ja się będę rozpisywała. Jeszcze raz ciepłych i wesołych Świąt! Widzimy się w styczniu!
G.G
Nikt nie chce napisać dla mnie smuta, jesteś moją ostatnią nadzieją!
OdpowiedzUsuńKiedy na początku przeczytałam, że to angst to poważnie zaczepil zastanawiać czy zacząć czytać...
Przez Ciebie teraz ryczę! Miej mnie na sumieniu, o! ;~~~~~~~;
Sama mam pomysł na opowiadanie o podobnym zakończeniu, nawet już zaczęłam pisać, ale jestem zbyt leniwa, żeby je skończyć xD
No ale nie ważne...
Hmmm, w sumie chciałabym mieć takiego ducha stróża- tylko wolałabym, żeby mój przeżył :c
Ta akcja z żuczkiem przypomniała mi mnie i moją przyjaciolkę. Sama musiałam wyrosnąć z fobii przed robakami, żeby ją bronić - co z tego, że ona jest starsza =,=
Sooo, następne opowiadanie ma być szczęśliwe i czekam na mojego YeWooka <3
Wesołych świąt
ojeeeejku ;( smutne. jak Hyuk odpowiedział Donghae, że też go kocha, to jakoś mu nie wierzyłam, ale to takie smutne, że on musiał odejść... mógł mu nie mówić xd głupek xd
OdpowiedzUsuńwgle to wesołych świąt :)!!
Przypomina mi książkę "Tam gdzie spadają Anioły" ;)
OdpowiedzUsuńA! No i pamiętaj że ja Cię kocham! No bo jak można nie kochać Wielkiej Autorki? ;P
Witaj!
OdpowiedzUsuńNa wstępie przyznam się, że rzadko komentuję. To chyba przez sam brak weny, nigdy nie wiem jak posklejać zdania w tych komentarzach, ale teraz musiałam spróbować. Dziewczyno! Wiem jak bardzo potrzebujesz tego wsparcia i rozumiem to, że smuci Cię brak komentarzy. Mam tak samo.. Niby statystyka rośnie, ale jakoś nikomu nie spieszy się by coś napisać. Jednak nie poddawaj się. Podziwiam po prostu tego bloga. Czekając na wigilijną kolację kliknęłam tę stronę i znalazłam się w niebie. W końcu jakieś dobre one-shoty z Super Junior. I Eunhyuk jest Twoim biasem, tak samo jak moim i kochasz SJ i kochasz EunHae i przez to ja nie mogę nie kochać Ciebie! Jonghyun też był moim pierwszym biasem, a jeżeli chodzi o pierwsze wideo to też było to SHINee, tylko że parodia "Love Like Oxygen" :D Podsumowując masz gwarantowane moje uzależnienie od tego bloga. Postaram się komentować, bo trzeba nagrodzić Twoją ciężką pracę. Tak, naprawdę podziwiam Cię za wstawianie tak dużej ilości słodkości. Dziękuję i pozdrawiam *___*
Szczerze powiedziawszy to pierwsze k-popowe ff jakie czytałam po polsku i pierwsze z SuJu w ogóle. Lubię angsty, więc to taki plus na samym starcie XD
OdpowiedzUsuńOgólnie czytałam już coś podobnego, ale z U-Kiss i na zagranicznej stronce no i w sumie nie dokładnie takie samo... w sumie niewiele było podobieństwa... nie ważne-e xD Nie jestem dobra w komentowaniu, szczególnie dziś. Tak czy inaczej chciałam powiedzieć, ze tym opowiadaniem zostałam zachęcona i w przyszłości jeszcze na pewno tutaj zetknę ^^
Pozdrawiam i zapraszam też do mnie w wolnej chwili :P negsuri.blogspot.com
omo~ znalazłam twój blog zupełnie przypadkiem, ale coraz bardziej jestem zadowolona z tego przypadku... "- Sto lat! Sto lat!- zaczęli a Donghae miał ochotę się gdzieś schować. Nienawidził tej piosenki. Zwłaszcza, kiedy śpiewano ją specjalnie dla niego.- Niech żyje nam! Kto? Donghae!- Brawa. Tak, on też zaklaskał. Zawsze nie wiedział, co ma zrobić z rekami." bożee... to tak bardzo ja. nienawidzę tej piosenki. jak byłam mała to nawet z tej nienawiści chowałam się pod stół... taaa... ale urzekłaś mnie tym opem...
OdpowiedzUsuńweny
Shin~
Hm... Chyba wolałabym jakby było to trochę dłuższe...
OdpowiedzUsuń